Wywiad z Piotrem Adamczykiem

Piotr Adamczyk

Piotr Adamczyk opowiada o swych pierwszych krokach w studiu dubbingowym, największych trudnościach i przyjemności pracy przy bajkach, zaskakującym triku w Planecie 51 oraz o tym, dlaczego Europa nie musi już mieć kompleksów względem Ameryki.

Zapraszamy do przeczytania wywiadu

  • Rola w filmie Planeta 51 nie jest Pana pierwszą przygodą z dubbingiem. Od kilkunastu już lat niemalże rokrocznie użycza Pan swojego głosu w wielu kinowych hitach. Co sprawia, ze tak chętnie bierze Pan udział w tego rodzaju przedsięwzięciach?

Dubbing zawsze był dla mnie wyzwaniem. Kiedy zaczynałem, tuż po ukończeniu szkoły teatralnej byłem przekonany, że nie będę potrafił wypaść wiarygodnie robiąc jednocześnie kilka rzeczy: patrzeć w kartkę z tekstem, słuchać tego, co dzieje się na ekranie, trafiać dokładnie w dyktowany obrazem rytm oraz wyrażać skrajne niekiedy emocje grając karkołomne sceny. Nie poddałem się jednak przy pierwszej próbie (pierwsza rola – młody George w animacji Fraglesy), a przy każdym kolejnym projekcie było już coraz lepiej. O udziale w dubbingu decyduje również fakt, że od dziecka bardzo lubiłem filmy animowane i dziś także zdarza mi się przy nich wzruszyć do łez. Zwłaszcza, że są one kierowane nie tylko do dzieci.

  • Gdzie nauczył się Pan dubbingu? Czy było to podczas studiów w szkole teatralnej, czy może już na żywo, w studio?

Szkoła teatralna to wspaniałe miejsce do zdobycia wiedzy o zawodzie, ale dopiero codzienna praca po zakończeniu studiów uczy i najbardziej hartuje. Podobnie było z dubbingiem.

  • Wielu ludziom wydaje się, że dubbing do filmu to praca lekka i przyjemna. Prawda jednak wygląda trochę inaczej. Czy mógłby Pan uchylić rąbka tajemnicy i wyjawić jak przygotowuje się Pan do takich nagrań?

Ci, którzy myślą, że jest to praca przyjemna, nie mylą się. Czy lekka? Na pewno wymaga specjalnych umiejętności polegających na podzielności uwagi, która można wyćwiczyć oraz szerokiej skali aktorskiej emocjonalności i wyobraźni. Wymyślone postaci bajek bardzo często biorą udział w sytuacjach ekstremalnych.

Piotr AdamczykPiotr Adamczyk

  • Co jest więc w dubbingowaniu najprzyjemniejsze?

Właśnie te ekstrema. Możemy zmierzyć się z sytuacjami, które są niemożliwe w codziennym życiu teatralno- filmowym. Sam niejednokrotnie byłem już gnieciony na placek, spopielony, przebierałem nogami przed upadkiem w przepaść… byłem samochodem, żyrafą, sepleniącym stworem czy złośliwą myszką znęcającą się nad poczciwym kotem… Takich ról, takich emocji może dostarczyć tylko praca w studio dubbingowym. Animacja w filmie Planeta 51 dopracowana jest do perfekcji. Na jej przykładzie widać, jak wielki postęp technologiczny dokonał się na polu grafiki komputerowej. Animatorzy włożyli naprawdę dużo pracy, by tak doskonale dopracować sceny. W fabule zawsze jest miejsce na przypadek, ludzką ułomność, w animacji natomiast wszystko jest perfekcyjne. To aktorzy, dając swym postaciom głosy, wprowadzają na ekran element ludzki.

  • W filmie Planeta 51 gra Pan rolę kapitana Chucka, który przez przypadek ląduje na planecie zamieszkałej przez zielone ludki. Czy mógłby Pan opowiedzieć coś więcej o swojej postaci?

Kapitan Chuck przedstawiony jest z ciekawego punktu widzenia, ponieważ w filmie jest… jedynym człowiekiem. Moim zadaniem było stworzenie postaci prostego, niezbyt bystrego, ale za to bardzo dobrodusznego Amerykanina, który po wylądowaniu na Planecie 51 próbuje wrócić do domu.

Piotr AdamczykPiotr Adamczyk

  • Jakie jest według Pana przesłanie filmu?

Film ma kilka płaszczyzn, dzięki czemu każdy widz z pewnością znajdzie w nim coś dla siebie. Bawić się będą na nim wspaniale dzieci i dorośli, a wnikliwi znawcy historii Stanów Zjednoczonych odnajdą nawet aluzję do lat 50-tych minionego wieku i okresu makkartyzmu. Z filmu płynie bardzo prosta prawda: zawsze najbardziej boimy się tego, co nieznane. Wraz z poznaniem nasz strach maleje.

  • Komu więc poleciłby Pan film?

Planeta 51 to propozycja dla wszystkich, którzy lubią dowcipne animacje. Mimo, że było już wiele filmów z „obcym” w roli głównej, tym razem przewrotnie jest nim człowiek. Cieszę się, że jest to produkcja europejska. Pokazuje ona bowiem, że animacje ze Starego Kontynentu są na coraz wyższym poziomie i nie musimy mieć kompleksów względem Hollywood. Europa też potrafi zrobić świetną bajkę.

Rozmawiała Małgorzata Marciniak
informacja od dystrybutora