Twórcy Avatara sfrustrowani nominacjami

Avatar

Pomimo tego, że Avatar zdobył 9 nominacji do Oscara, reżyser James Cameron i producent, Jon Landau są sfrustrowani tym, że Akademia Filmowa pominęła ich aktorów przy nominacjach do Oscara.

Wszyscy wypowiedzieli się na ten temat, łącznie z paroma ekspertami. Zapraszam do lektury.

James Cameron:

Ludzie mylą to, co zrobiliśmy, z animacją. To nie jest animacja. Twórcą postaci jest aktor, a nie niewidzialna ręka animatora.

Jon Landau:

Pominięcie przy Oscarach jest rozczarowujące, ale winię nas za to, że odpowiednie nie uświadomiliśmy ludzi. Obiecaliśmy aktorom, że to co zobaczą, to ich gra. Nie czyjaś interpretacja tego, jak ich gra powinna lub nie powinna wyglądać.

Landau wyjaśnił, że to, co pokazali, to nowa forma użycia Motion Capture, albo jak on to nazywa, "Emotion Capture". Kluczową rewolucją Avatara jest fotografia twarzy aktorów dzięki małej kamerze, która wisiała przed nimi i rejestrowała najmniejsze ruchy mięśni, które potem zostały wiernie otworzone na ekranie.

Krytyk, James Lipton:

Aktor grając, nie tylko ma wyglądać jak coś, ale też wyrażać głębię postaci. Nie jestem pewien, czy motion capture, które rejestruje ruchy mięśni i tym podobne, równie dobrze chwyta emocje.

Krytyk, Peter Rainer:

Z jednej strony, jest to gra, ale z drugiej, wzbogacona technologią. Gdybym to ja był Królem Świata, stworzyłbym osobną kategorię.

Profesor kinematografii, Richard Brown:

To jest pierwszy film XXI wieku. Musimy rozszerzyć koncept naszego rozumienia słowa aktor. To nie fair traktować tak świetne kreacje w taki sposób i nie traktować ich jako aktorów.

Z którymi opiniami się zgadzacie?