Spotkanie z charyzmatycznym gawędziarzem

Tan Dun

21 maja podczas 3. Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie odbyło się spotkanie Tan Duna, genialnego kompozytora filmów Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok, Hero czy The Banquet, z fanami.

Dun już na 2. FMF udowodnił, że jest człowiekiem wszechstronnym, otwartym i lubującym się w rozmowach. Nazwanie go charyzmatycznym gawędziarzem chyba najbardziej pasuje do opisu jego osoby. Co lepsze, to jak opowiada o filozofii muzyki czy swojej twórczości, sprawia, że nie da się nie słuchać w pełnym skupieniu.

Spotkanie z DunemSpotkanie z Dunem

Atmosfera spotkania w Gazeta Cafe była luźna i żywiołowa. Kompozytor nawiązywał do koncertu, który odbył się dzień wcześniej w Hali Ocynowni. Chwalił zjawiskową improwizację Możdżera i cały klimat miejsca, dzięki któremu muzyka nabrała ciekawej oprawy wizualnej. Dun, który jako dyrygent na koncercie, jak zawsze, tryskał pozytywną energią, pracując z orkiestrą z niesamowitą ekspresją emocji i uśmiechem. Zebrani wciąż byli oczarowani zdecydowanie najlepszym koncertem festiwalu, więc słuchali mistrza w pełnym skupieniu i uśmiechem na twarzy.

Nikt chyba tak ciekawie nie potrafi w sposób filozoficzny opowiadać o swojej muzyce jak Tan Dun. Zaczął od przybliżenia nam historii powstania Eroicy dla YouTube. Wytyczne miał dość surowe – utwór musiał mieć chwytliwą melodię, musiał być krótki i rozpoznawalny dla przeciętnego słuchacza, który korzysta z YouTube. Pomimo frapujących warunków, Dun poradził sobie wyśmienicie, a Eroica na koncercie brzmiała fenomenalnie. Przerobione Eroica mieszała się z motywem Czajkowskiego i głównym tematem symfonii. Chyba tylko Tan Dun potrafił zrobić coś takiego, co z pozornie klasycznej kompozycji, może stworzyć coś, co spodoba się rzeszom młodych ludzi na świecie. Mówił, że poza inspiracją Czajkowskim i słynną Eroicą, oczywiście ważne były dźwięki Nowego Jorku, w tym nawet hip-hopowe dżemy na ulicach, gdzie ludzie grali na czym popadnie.

Spotkanie z DunemSpotkanie z Dunem

O filozofii mówił podobnie jak przed rokiem. Podkreślał, że zawsze trzeba być przy pracy sobą zwłaszcza, gdy pracuje się w grupie – wówczas w myśl 1+1+1+1 wychodzi zawsze 1, ponieważ on jako kompozytor i muzycy, wszyscy dają z siebie coś po trochu i wszystko daje to jeden, fenomenalny efekt. Nikt nie jest ważniejszy, nikt się nie wybija. Mówił również o swoim podejściu i zamiłowaniu do muzyki organicznej – głosy natury są dla niego ważną częścią w tworzeniu i łączeniu tego z symfonią. Nieważne czy tworzy jazz czy operę – muzyka natury zawsze jest ważna.

Swoistą kwintesencją spotkania była opowieść o wspólnym numerze stworzonym z Quincy Jonesem na potrzeby Expo 2010 w Szanghaju. Jest to taka mieszanka rocka, popu, muzyki organicznej (słychać rzekę płynącą przez Szanghaj) i tradycyjnej muzyki chińskiej. Dun w pewnym momencie wyjął swojego iphone’a i zaprezentował wszystkim to dzieło w wersji amerykańskiej i chińskiej. Podkreślał przy tym, jakim wielkim artystą jest Quincy i jak jego filozofia w tym przypadku była ważna dla współpracy. Quincy stworzył chwytliwy bit i zasugerował użycie sylab alfabetu chińskiego, Dun dodał część organiczną i tradycyjnie chińską – 1+1=1. Wszystko stworzyło dość ciekawą całość.

Spotkanie z DunemSpotkanie z Dunem

Opowiadać o spotkaniu z tym charyzmatycznym twórcą można godzinami i pewnie wówczas Dun mógłby siedzieć do wieczora i rozmawiać z fanami. Niestety, niebawem miał samolot i musiał lecieć do Szanghaju. Po spotkaniu podpisywał autografy, dał kilka wywiadów i udał się prosto na lotnisko.

Oby jeszcze kiedyś wrócił do Polski z koncertem, ponieważ zawsze jest to przeżycie jedyne w swoim rodzaju.

Spotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z DunemSpotkanie z Dunem