Reżyser opowiada o Mortal Kombat

Mortal Kombat

Dwa dni temu pojawił się film promocyjny pt. Mortal Kombat: Rebirth, który, jak się okazało, miał zainteresować Warner Bros. wizją młodego reżysera, by mu powierzyli odświeżenie kinowej adaptacji gry.

Jako scenarzysta pracował Oriel Uziel, człowiek zatrudniony przez WB do kinowego Mortala. Budżet krótkometrażówki zamknął się w 7,500 dolarach. Krótkometrażówka jest wielkim hitem w Internecie, a fora huczą od dyskusji. Odbiór w 90% jest bardzo pozytywny. Reżyser odpowiada na negatywne komentarze fanów dotyczących m. in. mistycyzmu.

Reżyser, Kevin Tancharoen udzielił wywiadu portalowi Collider, gdzie opowiadał o swojej wizji.

W skrócie:

  • Film był kręcony przez dwa dni dwoma kamerami RED
  • Wszystko rozpoczęło się na początku kwietnia. Prace post-produkcyjne zajęły 2 miesiące. Większość ludzi poświęciło czas w ramach przysług. Budżet zamknął się w 7,500 dolarach.
  • Wiedząc, że jeśli ma dostać szansę w tym gatunku, musiał pokazać, że dałby radę sam to zrobić. To jest ukazanie jego wizji, jak powinno się zrobić nowy film z serii Mortal Kombat.
  • Nikt w Warner Bros. nie wiedział, że robi film krótkometrażowy
  • Scenarzystą był Oriel Uziel. Jest zatrudniony przez WB do napisania skryptu kinowego Mortal Kombat.
  • Reżyser mówi, że chce zrobić film, który utrzyma równowagę pomiędzy rzeczywistym światem, a mistycznym ze specjalnymi mocami. Porównuje to trochę do Harry’ego Pottera, który istnieje w dwóch światach. W Mortal Kombat też są dwa światy, które istnieją obok siebie.
  • Potwierdza, że "fatality| będzie w jego filmie. Chce umieścić je w samym turnieju.
  • Z całą pewnością chce użyć słynnego i klasycznego sformułowania "get over here", którym posługiwał się Scorpion.
  • Michael Jai White gra Jaxa Briggsa i z całą pewnością będzie grać w jego filmie, jeśli do niego dojdzie.
  • Scorpion jest łotrem i na pewno nim pozostanie.
  • Mieli cztery godziny na nakręcenie sceny walki.

Jednym z niewielu zarzutów wobec krótkometrażówki był brak mistycyzmu znanego z serii gier. Reżyser nazwał krótkometrażówkę prologiem do kinowego filmu. W filmie będzie mistycyzm i będą specjalne ciosy, lecz chce to zrobić ze smakiem. Porównał to trochę do pierwszego Matrixa, gdzie Neo miał osiągnąć specjalną moc, ale miał ograniczenia, które musiał pokonać. Był ludzką, ciekawą postacią. W dwójce i trójce miał supermoce bez ograniczeń i to już nie było to samo. W Mortal Kombat mamy mieć superciosy, lecz z ograniczeniami, ze smakiem, nie do kiczowatej przesady. Odniósł się też do płonącej czaszki Scorpiona – musi uważać, by pokazać to ze smakiem i odpowiednio, bo wielu widzom może kojarzyć się z Ghost Riderem, z czymś co już było.

Stwierdził, że na pewno Liu Kang pojawi się w filmie, lecz nie będzie głównym bohaterem. Był w dwóch pierwszych filmach i nie chce tego powtarzać. Chcę skupić się na najpopularniejszych postaciach gry czyli Sub-Zero i Scorpionie, ich rywalizacji. Oczywiście fani nie mają się martwić – Scorpion jest łotrem i nim pozostanie. On nie idzie na turniej, bo Jax i Sonya go tam wysłali – nie obchodzi go to. Idzie tam z powodów osobistych, po Sub-Zero. Na pewno pojawi się też Raiden, część świata mistycznego i wbrew pozorom nie będzie "elektrykiem z laserami w łapach". Chciałby też pokazać w filmie, jak Jax dostaje swoje cybernetyczne ręce.

Wypowiedział się również o podstawowej części filmu czyli choreografii walk. Podkreślił, że ma dość "pracy sznurków" jak przy Przyczajonym Tygrysie, Ukrytym Smoku. Jest fanem "nowej szkoły choreografii" jak chociażby Tony'ego Jaa, który szokował fanów na całym świecie w filmie Ong Bak czy Tom Yum Goong. Dlatego też jego przyjaciel, Larnell Stovall, najgorętsze nazwisko wśród choreografów, pracował przy jego shorcie i będzie pewnie pracować przy kinowym filmie, jeśli do niego dojdzie.

Co sądzicie o wizji reżysera po jego wypowiedziach?