BO Świat: Zombie zabijają wszystkich

Kadr z filmu Resident Evil: Afterlife (2010)

To już czwarty weekend, w którym to liderem zestawienia Box Office Świat został trójwymiarowy horror pt. Resident Evil: Afterlife. Produkcja Paula W.S. Andersona, która w Stanach radziła sobie równie dobrze jest prawdziwym światowym liderem. W weekend zarobiła kolejne 15,1 mln $, co oznacza, że łącznie na koncie producentów znajduje się już świetne 181,3 mln $. To prawdziwy rekord w historii filmów o zombie.

Pozycję drugą wywalczył dramat z udziałem Julii Roberts pt. Jedz, módl się, kochaj. Obraz Ryana Murphy'ego zarobił dobre 13,4 świadczy, że powoli możemy mieć do czynienia ze zmianą lidera. To dosyć zaskakująca wiadomość zważywszy, iż w Stanach produkcja ta nie była wielkim przebojem. Dotychczasowy przychód tej produkcji to całkiem niezłe 39,5 mln $.

Trzecie miejsce zajęła animacja dla najmłodszych pt. Jak ukraść księżyc. Wielki przebój w Ameryce na zagranicznych rynkach radzi sobie dosyć średnio. W weekend zarobił, co prawda dobre 12,4 mln $, ale do konkurencji (Shrek Forever) sporo mu jeszcze brakuje. Łączne przychody z tytułu wyświetlania tego obrazu w kinach wynoszą jak dotychczas 114,9 mln $.

Dopiero na pozycji czwartej znajduje się najnowszy obraz Olivera Stone'a pt. Wall Street: Pieniądz nie śpi. Można by rzec przekornie, że w kinach najwyraźniej pieniądz trochę przysnął, bowiem sequel wielkiego przeboju z przed lat sprzedaje się niezbyt dobrze. W weekend produkcja ta zarobiła 10,1 mln $, ale łączne przychody wynoszą tylko 25,1 mln $. To bardzo mało w porównaniu do Wall Street, który w 1987 roku zdołał zarobić ponad 30 mln $ (a wtedy ceny biletów były sporo niższe).

Pierwsza piątkę zamyka animacja Zacka Snydera pt. Legendy sowiego królestwa. Niestety dla tego reżysera w tym przypadku nie można powiedzieć o udanym starcie. Zysk z weekendu na poziomie 8,3 mln $ wydaje się całkiem niezły, ale przyglądając się poszczególnym rynkom można powiedzieć, że jest mocno przeciętnie. Szczególnie dotkliwa jest klęska tej produkcji w Meksyku, który słynie z dobrej sprzedaży filmów animowanych. Być może jest on zbyt "dorosły" dla przeciętnego odbiorcy, co nie działa na jego korzyść.

  • Wszystkie wyniki dotyczą rynku światowego nieuwzględniającego Stany Zjednoczone.

Źrodło: www.comingsoon.net


Michał
"Kto boi się zrobić błąd, ten nigdy nie będzie robić historii" Andr Malraux