Oceniamy Kod Nieśmiertelności

Kod nieśmiertelności

W najbliższy piątek, 6 maja w polskich kinach debiutuje thriller science fiction pt. Kod Nieśmiertelności w reżyserii Duncana Jonesa, który zdobył uznanie za Moon.

Czy produkcja ambitnego reżysera z ciekawą obsadą (Jake Gyllenhaal, Michelle Monaghan, Vera Farmiga i Jeffrey Wright) jest wart uwagi?

Autorem recenzji jest Filip Borkowski.

Coller Stevens (w tej roli Jake Gyllenhaal) wciela się w ciało innego człowieka na ostatnie 8 minut jego życia, by zapobiec zamachowi bombowemu. Takiego pomysłu chyba jeszcze nie było, choć można przywoływać podobne (Deja Vu).

Jest to film, gdzie na pewno uświadczymy więcej akcji, niż w poprzednim dziele Duncana, poza tym nie jest to już produkcja niezależna, tylko wysokobudżetowa. Reżyser pokazał, że potrafi tworzyć nie tylko statyczne obrazy (jak w Moon reżysera), ale także dynamiczne ujęcia akcji. Do pracy kamery i efektów specjalnych nie można się przyczepić. Są więc zalety, ale niestety także wady. Duncan Jones pokazał w swoim poprzednim filmie, że jest reżyserem nieszablonowym, a niestety Kod Nieśmiertelności taki nie jest.

Nie mam także najmniejszych zastrzeżeń do gry aktorów. Jake Gyllenhaal z resztą nie musiał nic tym filmem udowadniać. Nieco mniej znana Michelle Monaghan również zaprezentowała się w tym filmie bardzo dobrze, można rzec nawet uroczo.

Mimo pasjonującej i trzymającej w napięciu fabuły, to kolejny dość szablonowy film akcji z domieszką sci-fi. Na mój negatywny osąd mogą co prawda wpływać moje wysokie oczekiwania po obejrzeniu zwiastuna. Jednakże brak jest głębi, jakichś pytań, które nawet mogą się narzucać widzowi, ale reżyser je zbagatelizował, chcąc zapewnić po prostu czystą rozrywkę.

Nie uświadczymy tu po prostu nic nadzwyczajnego, nic ponad przeciętnego. To świetny film do obejrzenia po ciężkim dniu i dobrze się na nim bawiłem. Jednak od tego reżysera oczekiwałem czegoś więcej, jakiejś głębi.