4. FMF - magia na otwarcie festiwalu

4. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie

Mistrz z Japonii, Joe Hisaishi zwany również "Johnem Williamsem orientu" 19 maja 2011 roku otworzył 4. festiwal muzyki filmowej w Krakowie, ustawiając poprzeczkę bardzo wysoko. Wieczór pełny magii i niesamowitych emocji – prawdziwy koncert marzeń.

19 maja po raz czwarty rozpoczął się Festiwal Muzyki Filmowej, który w zaledwie cztery lata osiągnął status jednej z najważniejszych imprez o tej tematyce w Europie.

Konferencja prasowaKonferencja prasowa

Po znakomitym 3. festiwalu w zeszłym roku, kiedy Tan Dun oczarowywał partyturą z Hero i kończył się cykl pokazów trylogii "Władca Pierścieni" z muzyką graną na żywo, trudno było oczekiwać, że twórcy znajdą godnego zastępcę dla filmów Petera Jacksona. Z dość wysokimi oczekiwaniami mierzyć się musieli Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły ze ścieżką dźwiękową Klausa Badelta.

Muzyka jest tylko tłem filmu. Drugim Planem. Ale czy jesteśmy w stanie wyobrazić sobie film bez muzyki? Scenę akcji bez budującego przez muzykę napięcia? Czy choćby bajkę bez trochę infantylnych melodii? Wiele tysięcy osób chciało przekonać się na własne oczy (i uszy) – bilety na krakowski festiwal rozchodziły się niczym świeże bułeczki.

4. FMF4. FMF

Inauguracja czwartego krakowskiego Festiwalu Muzyki Filmowej odbyła się na konferencji prasowej poprowadzonej przez Roberta Piaskowskiego w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha. Otwarcie tak prestiżowej imprezy nie mogło obyć się bez obecności wielkich kompozytorów, którzy w tym roku zaszczycili nas swoja obecnością: Masashi Hamauzu – twórca muzyki do gier z serii "Final Fantasy"; Bartosz Chajdecki – kompozytor muzyki do serialu Czas Honoru; Adam Skorupa, Krzysztof Wierzynkiewicz – kompozytorzy muzyki do "Wiedźmina 2: Zabójcy Królów". Niestety, ale dwie największe gwiazdy 4. festiwalu – Joe Hisaishi i Klaus Badelt na konferencji byli nieobecni. Później okazało się, że twórca partytury do Piratów z Karaibów: Klątwy Czarnej Perły odwołał swój przyjazd na festiwal z przyczyn osobistych. Nie zabrakło także wyśmienitych dyrygentów, którzy mieli prowadzić koncerty – Diego Navarro (prowadził Pachnidło na 2. edycji), Richard Kauffman – dyrygent Fabryki Snów Walta Disneya i Arnold Roth – dyrygent, kompozytor, aranżer, zdobywca nagrody Grammy. Każdy z artystów przedstawił kolejno po krótce zarys przygotowywanego koncertu, opowiadając o szczegółach przygotowań, inspiracjach i ciężkiej pracy włożonej w całość artystycznego wyrazu. Dla wszystkich melomanów zgromadzonych w Mangghdze był to jedynie przedsmak tego, co miało wydarzyć się wieczorem w krakowskiej hali ocynowni…

Otwarcie festiwalu nie mogło się odbyć bez uroczystego pokrojenia tortu z logiem FMF. Tak też stało się i tym razem. Główni bohaterowie triumfalnie dokonali ceremoniału, ogłaszając tym samym 4. Festiwal Muzyki Filmowej w Krakowie za otwarty.

Magda Miśka-Jackowska i Andrzej MularczykMagda Miśka-Jackowska i Andrzej Mularczyk

Organizatorzy festiwalu podkreślali, że ściągnięcie mistrza z Japonii, Joe Hisaishiego zajęło im całe 2 lata – setki wymienionych maili i godziny przeprowadzonych rozmów telefonicznych na linii Kraków – Japonia. Chyba nawet oni sami nie wiedzieli, czego oczekiwać po pierwszym występie Japończyka w Europie. Trudno było przewidzieć, jak przyjmie go publiczność.

Festiwal otworzyli prowadzący w obsadzie Magdy Miśki-Jackowskiej i debiutującego w tym roku Andrzeja Mularczyka. Choć dziennikarce RMF Classic nic zarzucić nie można, to Mularczykowi zdarzały się drobne wpadki.

Joe HisaishiJoe Hisaishi

Hisaishi rozpoczął koncert od mocnego wejścia z partyturą anime Hayao Miyazakiego Nausicaa z Doliny Wiatru. Początkowe "Legend of the wind" zaczynające się mocno i pompatycznie, szybko przeszło w to, z czego kompozytor jest najbardziej znany – pełną emocji melodię graną przez jego samego na fortepianie. Temat piękny, którego ton z nutką nostalgii przeszywał duszę niejednego słuchacza. Patrzeć na to, jak na twarzy maestro malują się emocje przy każdym dźwięku granym na fortepianie było czymś niesamowitym i zarazem imponującym. Tuż po tym mogliśmy usłyszeć m.in. "Nausicaa Requiem" zaaranżowane na wykonanie chóralne. Wrażenie potężniejsze, niż w oryginale – tutaj dopiero czuć powagę tej żałobnej melodii, która nabrała nowego wyrazu.

Po otrzymaniu zasłużonej dawki oklasków, Hisaishi przeszedł do jednej ze swoich najsłynniejszych partytur – Księżniczki Mononoke, którą rozpoczął od zapadającego w pamięć tematu "Legend of Ashitaka". To było to, na co czekali wielbiciele muzyki kompozytora – wspaniała melodia, w której sekcja smyczkowa odgrywa kluczową rolę. Dla wielu polskich słuchaczy to właśnie od premiery pod koniec lat 90. w polskich kinach Księżniczki Mononoke rozpoczęła się przygoda z Joe Hisaishim. Czy naprawdę trzeba podkreślać, co wtedy się czuło? Gdy patrzyło się na orkiestrę, dyrygującego kompozytora – serce radowało się, a gdy wchodził chór, trudno było powstrzymać się od oklasków. Na koniec suity zagrano piosenkę tytułową, którą śpiewała Wioletta Chodowicz – niestety, ani jej wokal nie pasował dobrze do tego utworu, a wykonanie go po angielsku spotęgowało negatywne odczucie. Ona brzmi najlepiej po japońsku i z zupełnie innym typem wokalu. Sopran Chodowicz był chyba do tej piosenki zbyt operowy.

Wioletta ChodowiczWioletta Chodowicz

Dla niektórych widzów z całą pewnością niespodzianką była kolejna propozycja repertuaru – niemy film Bustera Keatona pt. Generał. Tutaj Hisaishi powraca do korzeni kina, kiedy to emitowano film z muzyką graną na żywo. Był to dość ciekawy kontrast – jeden z klasyków ery niemego amerykańskiego kina okraszony muzyką japońskiego kompozytora. Dodajmy do tego akcję osadzoną w ważnym dla Stanów Zjednoczonych momencie historycznym – w czasie wojny secesyjnej. Hisaishi wybrnął z tego obronną ręką, prezentując wyborną ilustrację, która momentalnie wzbudziła zainteresowanie.

Nie zabrakło także tego, czego mistrz lubi najbardziej – muzyki minimalistycznej z filmów Takeshiego Kitano. Usłyszeliśmy przejmujący temat, podkreślający rozterkę głównego bohatera filmu Hana-bi, czy kipiący pozytywną energią, skoczny temat Kikujiro, a także co nieco z Brother. Poza Kitano zagrano także kilka utworów z oscarowych Pożegnań Jojiro Takity – tutaj nacisk położony na wiolonczelę w połączeniu z pogrzebową wizualizacją obrazu, dał piękny efekt.

Z czasem trwania koncertu mistrz rozkręcał się i wyczuwalna była jego radość i – prawdopodobnie – zaskoczenie z fantastycznego przyjęcia przez polską publiczność. Można było zauważyć, jak dyrygował na coraz większym luzie, z nieukrywanym uśmiechem na twarzy.

4. FMF4. FMF

Jednym z najbardziej poruszających momentów był utwór z filmu Akunin, którego wykonanie przez Chodowicz posłużyło za ilustrację tragedii ofiar trzęsienia ziemi w Japonii. Piękna melodia trafiała w serce i niejednemu widzowi zakręciła się łza w oku. Wrażenie potęgowały wizualizacje zniszczeń jakie dokonało trzęsienie ziemi i doprawiające wszystko tsunami.

W dalszej części wieczoru nie mogło zabraknąć największych hitów studia Ghibli, z którym Hisaishi związany jest od wielu lat. Po wcześniej wymienionych zagrano również Ruchomy zamek Hauru i oczywiście oscarowego Spirited Away: W Krainie Bogów. Tutaj delikatnie rozczarowanie, ponieważ z jednej z najlepszych ścieżek dźwiękowych mistrza wybrano tylko jeden temat muzyczny, w którym główną rolę odgrywał Hisaishi na fortepianie. Szkoda, ponieważ ta ścieżka to bogactwo utworów, które w koncertowych aranżacjach mogły dostarczyć publiczności niezapomnianych wrażeń – brakowało szczególnie baśniowego "Futanabi".

Partytura z najnowszej produkcji Miyazakiego pt. Ponyo również pojawiła się tego wieczoru w hali ocynowni – szczególne wrażenie robiła piosenka wykonywana przez chór. Wielbiciele kompozytora z dostępnych na sieci źródeł wiedzą, że na koncertach często ten utwór wykonuje kilkuletnia Japonka – można czuć delikatny niedosyt, że nie spróbowano zaprezentować w Krakowie takiej wersji. Pomimo różnicy od oryginału, koncertowa wariacja prezentowała się jednak wciąż bardzo dobrze.

4. FMF4. FMF

Gdy tylko na telebimie pojawił się napis "Totoro", rozległy się brawa – w końcu zabrzmi oczekiwany temat muzyczny z jednej z najbardziej znanych bajek studia Ghibli pt. Mój sąsiad Totoro. Wykonanie radosne, perfekcyjnie i pełne pozytywnych emocji. Wówczas każdemu malował się uśmiech na ustach, widząc włochatego bohatera i słysząc jego temat muzyczny. W tym czasie też pojawiała się nutka smutku, wzruszenie – przecież to musi być już koniec. Jednak ostatecznie tak się nie stało – Hisaishi umotywowany przez widzów wielominutową owacją na stojąco bisował kilkukrotnie.

Był to koncert marzeń – dla organizatorów, którym wszystko się udało, dla fanów mistrza, którym, w większości, po raz pierwszy w życiu dane było usłyszeć tę muzykę na żywo, ale także dla zwykłych słuchaczy zabranych na niezwykłą przygodę pełną wrażeń, uczuć, które pozostawały zawsze w sferze pragnień. Kompozytor udowodnił, że symfoniczna muzyka filmowa potrafi także znakomicie bawić, trafiając w serce i duszę. Ten wieczór na zawsze pozostanie w pamięci wielu zebranych słuchaczy, których Hisaishi potrafił porwać magią swojej muzyki. A robił to przede wszystkim w sposób, za który wszyscy go cenimy – zwyczajnie wzruszając.

Czytaj także: Spotkanie z Joe Hisaishim

KONCERT

4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej4. Festiwal Muzyki Filmowej

KONFERENCJA

4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF4. FMF