4. FMF - czarna perła festiwalu

Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły

Po dwóch niesamowitych koncertach, które zabrzmiały w krakowskiej Hucie w ramach 4. Festiwalu Muzyki Filmowej przyszedł czas na dzień trzeci. Po niezapomnianym koncercie pod batutą Joe Hisaishiego i wspaniałej podróży po grach "Final Fantasy" i "Wiedźmin 2" przyszedł czas na Piratów z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły.

Mimo burzliwej i deszczowej pogody, widownia nie zawiodła i hala ocynowni dosłownie pękała w szwach. Organizatorzy szacują że pokaz oglądało 3,5 tysiąca osób!

Tego dnia, wszyscy wielbiciele przygód Jacka Sparrowa mieli pierwszą i jedyną okazję zobaczyć projekcję filmu z jednoczesnym wykonaniem muzyki skomponowanej przez Klausa Badelta, który niestety z powodów osobistych nie mógł pojawić się na festiwalu, ale przekazał widzom krótką wideo wiadomość. Koncert odbył się pod batutą Richarda Kauffmana, który poprowadził swą dyrygenturą Simfoniette Cracovie i Chór Pro Musica Mundi.

4. FMF4. FMF

Od samego początku projekcji filmu, po napisy końcowe czuć było niesamowite napięcie. Pierwsze takty znanej wszystkim miłośnikom sagi "Piratów z Karaibów" melodii przewodniej wywołały ogromny entuzjazm wśród przybyłych. Wszyscy już na wstępie poczuli, że muzyka grana podczas projekcji filmu na żywo nie ma porównania z odtwarzaną. Żywe skrzypce, flety czy wiolonczele sprawiały, że mogliśmy o wiele bardziej odczuwać wszystkie emocje i odnieść wrażenie, pomimo kilkutysięcznej widowni, kameralnej atmosfery. Delikatne dźwięki kołysały nas spokojnie, by zaraz mocne motywy muzyczne zwiodły nas na burzliwe wody oceanu. Bardzo dużą rolę w całym koncercie odegrały instrumenty dęte, które nadawały charakter odpowiednim scenom i podkreślały ważne momenty. Jednakże cała orkiestra Sinfonietta Cracovia, która ma w sobie niesamowitą żywiołowość, jak i Chór Pro Musica Mundi odgrywały swoją rolę, tak jak bohaterowie na ekranie w najwyższym stopniu możliwości, przy tym świetnie się uzupełniając.

Muzyka trzymała w napięciu przez cały pokaz do ostatniej sekundy trwania filmu. Synchronizacja ścieżki dźwiękowej ze scenami była idealna. Wydawać by się mogło to wprost niemożliwe, by w tak doskonały sposób zgrała się fonia z obrazem podczas koncertu granego na żywo. W tym miejscu należałoby oddać wielki pokłon dla maestro Kauffmana, orkiestry i chóru. Z bliższej odległości do sceny widać było, że z muzyków dosłownie lał się pot. Dyrygent musiał wykazać się niesamowitą koncentracją i ogromnym doświadczeniem. Odczuwalne było, że cały zespół włożył w stworzenie tak dużego koncertu ogrom pracy. Krakowska widownia oczywiście nie pozostała dłużna i nagrodziła występ owacją na stojąco.

4. FMF4. FMF

Richard Kauffman podczas popołudniowej konferencji powiedział:

Podczas oglądania Piratów… zamknijcie oczy i słuchajcie, a wszystkie sceny odtworzą się w Waszych głowach za pomocą muzyki.

I rzeczywiście tak też było. Świadczy to tylko o tym, jak doskonale muzyka została skomponowana na potrzeby filmu, a wyszukane instrumenty dodawały niepowtarzalności i klimatu. Emocji nie zabrakło ani na sekundę. Było to niezwykłe wydarzenie dla oka, ale przede wszystkim dla ucha. Muzyka z "Piratów" zaczarowała wszystkich słuchaczy i każdy, mniej lub bardziej, czeka na kontynuację w przyszłym roku.

Autor: Katarzyna Kluska

Piraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z KaraibówPiraci z Karaibów