Będą ulepszać Kurosawę?

Oczywiście każdy niemal zna Siedmiu wspaniałych oraz Za garść dolarów, które było niemal plagiatem Yojimbo. Więcej – filmy te stały się klasyką światowego kina. Tyle, że sam Kurosawa jeszcze wtedy żył i mógł dobitnie wyrazić się o konkretnym filmie… Zgrozą jednak przejmuje fakt, że dzisiaj ktoś mógłby się zabrać za ponowne robienie Sobowtóra czy Rudobrodego

Tymczasem, jak się okazuje, Splendent Media nabyło praw do niemal siedemdziesięciu tytułów Kurosawy – zarówno tych, które wyreżyserował (26), których scenariusz napisał, ale nie stał za kamerą (24) oraz 19 innych, których nigdy nie zrealizował.

Jako miłośnik filmów Japończyka (nawet jeśli nie wszystkie jego dzieła były znakomite) jestem zdecydowanie przeciw temu, żeby robić im update – zwłaszcza dzisiaj, kiedy twórcy w Fabryce Snów zaczynają gonić w piętkę.

Ciekawie byłoby natomiast, gdyby jakiś duży twórca zajął reżyserią scenariuszy Kurosawy – bowiem reżyser był nie tylko znakomity za kamerą, ale tworzył także bardzo dobre scenariusze, wkładającym dużo pracy w przygotowywany skrypt. Połączenie dawnej wrażliwości z dzisiejszą techniką? Mogłoby z tego wyjść coś ciekawego.

Pytanie tylko, czy to przedwczesne zaniepokojenie, czy też rzeczywiście można spodziewać się zalewu remake’ów dzieł tego znakomitego twórcy?

Źrodło: www.firstshowing.net


Vivaldi
Coś tam, gdzieś tam... zwolennik japońskiej kinematografii, kina grozy klasy B oraz literatury science-fiction. Grafoman nadnaturalny. Nie przepadam za tanimi sequelami, ludzka bezmyslnością i stężeniem absurdu przekraczającym masę krytyczną. Lubie trolle. Zwłaszcza z czerwona kapusta i sosem czosnkowym.