Wywiad z twórcami Dlaczego nie! cz. 1

Za mniej niż miesiąc, 19 stycznia do kin wejdzie najnowsza komedia romantyczna twórców Tylko mnie kochaj. Już dzisiaj możesz przeczytać u nas wywiad z reżyserem filmu Dlaczego nie! Ryszardem Zatorkim i odtwórczynią głównej roli – Małgosi – Anną Cieślak.

Rozmowa z Ryszardem Zatorskim – reżyserem filmu

- Znowu Pan coś kręci?
- Znowu (śmiech), ?Dlaczego nie!?.

- Znowu komedia romantyczna.
- Widzowie chyba lubią te moje komedie romantyczne (?Nigdy w życiu? 1 600 000 widzów i ?Tylko mnie kochaj? 1 800 000 widzów – przyp. red) więc kręcę następną: Dlaczego nie!

- Jednak komedia romantyczna to w gruncie rzeczy opowiadanie tej samej historii: on, ona i happy end. Nie nudzi to pana?
- Mnie historie miłosne jakoś nie nudzą. Bo to co zdarza się między „nią” i „nim” zanim przyjdzie happy end, to jednak za każdym razem inna historia. Tak jak w życiu, nigdy nie kocha się tak samo (śmiech).
Oczywiście to prawda, że każda komedia romantyczna opiera się na pewnym schemacie ale co w tym złego? Każdy gatunek filmowy thriller, horror czy film psychologiczny opowiada się za pomocą schematu. Dzięki temu widz idąc do kina np. na komedię romantyczną wie czego się spodziewać.

- W takim razie czego widzowie mogą się spodziewać po Pana najnowszym filmie „Dlaczego nie!”?
- „Dlaczego nie!” to historia młodej dziewczyny Małgosi, która w wielkim mieście, w Warszawie, próbuje spełnić swoje marzenia. Nie jest jej łatwo, podobnie jak większości młodych ludzi, którzy po studiach stają twarzą w twarz z nie zawsze przyjaznymi realiami życia. „Dlaczego nie!” pokazuje, że warto wierzyć w swoje marzenia bo one mimo wszystko się spełniają.

- Jakie są marzenia Małgosi?

- A tego to już nie mogę zdradzić. Zapraszam do obejrzenia. Film trafi do kin w okolicy walentynek… a co tam, chyba jednak coś zdradzę (śmiech). Jeżeli ktoś marzył żeby zanurkować w głąb jeziora, to w naszym filmie spełni to marzenie. Zapewnimy też prawdziwy odlot – poszybujemy w chmurach.

- W rolach głównych zobaczymy Annę Cieślak i Macieja Zakościelnego. To już drugi pana film z jego udziałem?

- Powód jest prosty – uważam, że to najzdolniejszy aktor młodego pokolenia. Zresztą podobnego zdania są widzowie – Maciek wygrał internetowy plebiscyt na rolę w „Dlaczego nie!”. Podobnie jest z Anią Cieślak – w tym przedziale wiekowym nie ma konkurencji. Obsadzenie roli Małgosi było bardzo ważne, bo ona jest główną bohaterką filmu. Kiedy zobaczyłem Anię Cieślak, wiedziałem że mamy Małgosię.

- Krytyka pana nie rozpieszcza. Nie bolą pana te niepochlebne recenzje?
- Zarzuty krytyki wobec moich filmów „Nigdy w życiu” i „Tylko mnie kochaj”, można zamknąć w jeden: w tych historiach nie ma dramatu. No nie ma – bo w komedii romantycznej nie ma na to miejsca. Komedia romantyczna to współczesna bajka dla młodych i dorosłych. Dlaczego nie! – też będzie taką bajką.

- Nie przejmuje się Pan opiniami krytyków, to czy jest coś czego się Pan obawia przed premierą filmu?
- Reakcji widzów – nigdy nie ukrywałem, że robię filmy dla publiczności. Brak widzów na moim filmie – to byłaby dla mnie prawdziwa porażka.

- W takim razie trzymam kciuki za „Dlaczego nie!”.
- Ja też.

Rozmowa z Anną Cieślak – filmową Małgosią

- Jaka będzie Małgosia? Prasa już od kilku tygodni pisze, że „Dlaczego nie!” to historia współczesnego Kopciuszka…
- Przede wszystkim, chcę, żeby Małgosia nie była „wystylizowana”, tylko prawdziwa. Radosna, smutna, zakochana, szczęśliwa… Pełna emocji!

- Jak wyglądał Pani pierwszy dzień na planie?
- Każdy dzień jest dla mnie pierwszy! Każdego dnia w historii, którą budujemy, otwierają się nowe drzwi. Sama mogę moją postać w domu jakoś wymyślić, ale gdy przychodzę na plan – poznaję scenografię, kostiumy i słyszę uwagi reżysera – wszystko się zmienia!
Na to, co widać na ekranie, składa się praca całej ekipy: kostiumografa, dziewczyn, które od 6.30 rano robią nam make up, żeby wszyscy wyglądali naturalnie i pięknie… Dla mnie właśnie te spotkania są najważniejsze.

- Prywatnie, lubi Pani komedie romantyczne?
- Oczywiście! Uwielbiam ?Pod słońcem Toskanii?, ?Pretty woman?… Jest dużo filmów, które mają w sobie ciepło – niekoniecznie gagi, które bawią nas do łez, ale po prostu momenty, które… leją na serce miód. Takie sceny, które kocham – i które zawsze poprawiają mi humor – ma nawet ?Nóż w wodzie? Polańskiego. Zresztą komedia romantyczna, wbrew pozorom, to bardzo trudny gatunek. Tym bardziej, że w Polsce długo nikt takich filmów nie kręcił. Dla mnie zagranie czegoś tak lekkiego – z uśmiechem w środku – jest dość trudne. Młodzi ludzie bardzo ambicjonalnie podchodzą do kreowania postaci, które grają, a tutaj potrzeba więcej dystansu do samego siebie, lekkości i delikatności.

- A czy jest Pani romantyczna?
- Zależy od dnia. Kobieta zmienną jest! Czasem wzruszają mnie proste rzeczy – które innego dnia w ogóle nie mają dla mnie znaczenia. Czasem mam ochotę iść na imprezę do przyjaciół, a czasem na coś słodkiego w domu. Wszystko zależy od nastroju. Ale najbardziej cenię sobie ciszę. To moja ucieczka. Nie wiem, może na tym właśnie polega mój romantyzm?

- Jak wyglądała Pani droga do aktorstwa?
- W III klasie liceum –o profilu matematyczno-fizycznym – za namową siostry pojechałam na casting do roli Zosi w ?Panu Tadeuszu?. Dostałam się do finałowej grupy, poznałam pana Andrzeja Wajdę… I bakcyl został zaszczepiony. Potem pomyślałam: „To może pójdę do szkoły teatralnej?”. Nie dostałam się. Przez rok uczyłam się w Krakowie w studium aktorskim – drugim razem zdałam. Dla mnie aktorstwo to ciągłe odkrywanie siebie. I wyzwania. Najpierw, by zdać do szkoły. Później, by zadebiutować, a teraz, by utrzymać się w zawodzie… I z dnia na dzień poprzeczka idzie do góry.

- Niedługo zobaczymy również Panią w serialu ?Na dobre i na złe?. Może Pani zdradzić coś na temat swojej bohaterki?
- Alicja to nowa pani anestezjolog. Bardzo konkretna. Profesjonalistka, która nie lubi przynosić spraw prywatnych do pracy.

- Podobno już w pierwszych dniach pracy pokłóci się z dr Zosią… Nie boi się Pani, że widzowie od razu dadzą jej za to dużego minusa?

- Zaryzykuję! Nie chcę tylko, by widzowie odbierali Alicję jako osobę nadętą, nadmuchaną i zbyt pewną siebie. Zresztą Małgosia Foremniak czytając te sceny bardzo się ucieszyła! I powiedziała, że na „taką” rywalizację czekała w serialu od dawna…

Rozmawiała: Małgorzata Karnaszewska

(www.dlaczegonie.pl)