Bez tajemnic - finał

Bez tajemnic

Emisja pierwszego polskiego serialu produkowanego przez stację HBO za nami. Chociaż Bez tajemnic oparte jest na zagranicznym formacie, prezentowało równy, wysoki poziom, dając nam coś, czego na polskim rynku nie było. Czas na ocenę finału i podsumowanie.

Finał sezonu był bezpośrednią kontynuacją 44. odcinka, w którym Andrzej spotkał się z Weroniką w jej mieszkaniu. Nasz terapeuta o 8:00 rano odwiedza Barbarę, aby opowiedzieć jej o tej sytuacji. Cała rozmowa przebiegała w takim samym klimacie, jak poprzednie spotkania.

Radziwiłowicz i Janda świetnie odgrywali swoje postaci. Ich spotkania wychodziły najciekawiej nie tylko dlatego, że był to popis wyśmienitego aktorstwa – również dlatego, że pomiędzy nimi była odczuwalna chemia, która dodawała kolorytu ich rozmowom.

Dowiadujemy się, że Andrzej nie przespał się z Weroniką. Analiza Barbary wydaje się dość trafna i aż dziw, że Andrzej sam na to nie wpadł. W końcu w jednym z odcinków poświęconych terapii Weroniki, terapeuta opowiedział jej o sytuacji z dzieciństwa, gdy na koloniach chciał pocałować nauczycielkę i uciekł w panice. Okazało się to sugestią do finału i pewną prawidłowością w naturze Andrzeja. Taka sama sytuacja miała miejsce w sypialni Weroniki – dostał ataku paniki i uciekł. Wszystko wskazuje, że jego podświadomość ma bardzo dobrze wykształcony kompas moralny i uchroniła go przed poważnym błędem. Wszyscy raczej wiedzieliśmy, że ewentualny związek Andrzeja z Weroniką nie może skończyć się dobrze. Jak sama dziewczyna powiedziała w rozmowie z terapeutą, "nie chce być szczęśliwa przez chwilę". Najpewniej tak to by się skończyło – byłaby chwilą ucieczką od problemów małżeńskich i tyle. Wolski nieświadomie sugerował się czynami swojego ojca, który zostawił jego matkę i uciekł z pacjentką. Wiedział, że jemu się udało i był szczęśliwy, aż do jej śmierci. Jest w tym pewien paradoks, gdyż Andrzej nie mógł mu tego wybaczyć, a sam chce zrobić dokładnie to samo.

Odcinek był przyzwoitym i godnym finałem tego serialu. Bez tajemnic, tak jak izraelski oryginał, nie jest produkcją, która musi się kończyć z wielkim hukiem. Nie o to w niej chodzi. Wszystko stworzono tak, że nawet jeśli Bez tajemnic nie dostanie zamówienia na drugi sezon, będzie mógł spokojnie istnieć jako samodzielna produkcja.

Bez tajemnic okazał się bardzo dobrym serialem, który odznaczał się wysoką jakością HBO. Rzadko kiedy ta stacja, czy to zagranicą, czy w Europie, robi złe seriale. Na początku nie mogłem uwierzyć, że oglądanie produkcji o rozmowie pacjenta z terapeutą nie może nie być nudne. Serial okazał się intrygujący, ciekawy i szalenie dobrze zagrany. W końcu także była to polska produkcja, która potrafiła mieć zdjęcia na światowym poziomie. Imitacja teatru telewizji jest czymś, czego nie lubię w polskich serialach. Porównując do izraelskiego BeTipul czy amerykańskiej Terapii, wydaje się, że wzięto tylko podstawy fabularne, doskonale osadzając wszystko w polskiej rzeczywistości. Dlatego Bez tajemnic, chociaż podobne, to bardzo różniło się od tamtych produkcji i może nawet bardziej przemawiało do polskiego widza.

Teraz, gdy stacja zrobiła pierwszy krok, tworząc w Polsce udany serial, możemy jedynie oczekiwać, że HBO nie spocznie na laurach i będzie realizować w naszym kraju kolejne udane produkcje, w tym może i drugi sezon Bez tajemnic. Miejmy nadzieję, że dzięki temu świat polskich serialach poważnie się rozrusza.