IRONiczny bohater powraca

Filmy z uniwersum Marvela wkraczają powoli w szumnie zapowiadaną Fazę Drugą. Prologiem nowych przygód Avengersów jest Iron Man 3, który wkrótce zawita do polskich kin. Nowa część przygód Tony’ego Starka jest skazana na sukces, jak zresztą każda produkcja ze stajni Marvela. Jednak co widzowi ma do zaproponowania kolejny sequel Iron Mana?

Nigdy nie należałem do fanów Iron Mana, zarówno jego komiksowej wersji, jak również postaci wykreowanej przez Roberta Downeya Jr. Ot, taki sobie filantrop o rozbuchanym ego, który uważa się za najzabawniejszego faceta na świecie. Jednak o ile pierwszą część filmowych przygód Tony’ego Starka można było łyknąć dzięki wartkiej akcji, o tyle druga odsłona została obdarta ze swojej indywidualności tylko po to, aby posłużyć za przydługi prolog do Avengers.

Producenci zrozumieli swój błąd i w Iron Man 3 bohater jest tylko jeden, choć w kilku "ciałach". Dla pewności odsunięto na bok także War Machine (Don Cheadle), żeby nie odebrał przypadkiem choć odrobiny splendoru Starkowi. Mimo to i tak nie sposób zrozumieć, co przechodzi Tony w trzeciej części cyklu bez wcześniejszego zapoznania się z filmem Avengers. Okazuje się, że wydarzenia z Nowego Jorku odcisnęły na Starku dosyć spore piętno. Cierpi na bezsenność i napady lękowe, rzadko wychodzi z domu. Może to zaskakiwać tym bardziej, ponieważ końcówka Avengers nawet nie zasugerowała tego, że Stark zacznie się zamykać w sobie. Jednak jest to pozytywna odskocznia, nawet jeśli w sposobie ujęcia daleko jej do portretu upadłego Batmana w trylogii Nolana.

Tony zdobędzie nowego przyjaciela. Ich wymiana zdań nierzadko rozbawiaTony zdobędzie nowego przyjaciela. Ich wymiana zdań nierzadko rozbawia

Największą bolączką cyklu jest oczywiście schematyczna historia. Ale może za dużo wymagam – przecież niemal każdy hollywoodzki film akcji to ograne klisze i znane każdemu widzowi konwenanse. Jednak w przeciwieństwie do dwóch filmów wyreżyserowanych przez Jona Favreau, Iron Man 3 stworzony przez Shane’a Blacka wyróżnia ogromna autoironia. Scenarzysta Zabójczej broni co raz puszcza oczko do widza, przypominając że "to tylko film". Nie stara się udawać, że jest czymś więcej niż zwykłą kinową rozrywką. Sarkastyczny dowcip Blacka nie opuszcza żadnej sceny – ozdabia dynamiczne sekwencje, jak również hamuje dramatyczne wątki przed popadnięciem w pretensjonalność. Oczywiście poziom żartów jest zróżnicowany, ale znaleźć można kilka niezwykle komicznych gagów. Nie zdradzę ich, żeby nie popsuć zabawy.

Iron Man 3 jest o wiele bardziej widowiskowy od swojego poprzednika. Mamy tutaj niemal wszystko: strzelaniny, wybuchy, bijatyki, sceny podwodne, powietrzne. W wersji 3D ekscytująco prezentuje się sekwencja, kiedy Iron Man łapie w locie ludzi. Przedsmak tego można zobaczyć na zwiastunach. Jednak poza tym nie znajdzie się nic, czego widz XXI wieku wcześniej by nie widział. Jedynie przetasowania wśród czarnych charakterów mogą być źródłem zaskoczenia.

Tym sposobem trudno określić Iron Mana 3 jako film, który trzeba koniecznie zobaczyć. Jest to po prostu kolejna widowiskowa superprodukcja nakręcona z ogromnym pietyzmem, jeśli chodzi o sceny akcji. Jednak nie sądzę, aby fanów uniwersum Marvela udało się w jakikolwiek sposób zniechęcić na wypad do kina. Korelacja pomiędzy tymi komiksowymi bohaterami stała się tak zażyła, że ciężko być fanem Thora, nie oglądając pozostałych filmowych serii ze stajni tegoż studia.

Ben Kingsley jako Mandaryn tchnął sporo świeżości w serięBen Kingsley jako Mandaryn tchnął sporo świeżości w serię

Roberta Downeya Jr. jako Iron Mana zobaczymy najprawdopodobniej w Avengers: Czas Ultrona. I wszystko wskazuje, że to będzie pożegnanie aktora z uniwersum Marvela. W wywiadach mówi, że myśli o tym, jak porzucić rolę Tony’ego Starka. Natomiast Gwyneth Paltrow z niezachwianym przekonaniem twierdzi, że Iron Man 3 kończy serię. Włodarze studia będą mieli ciężki orzech do zgryzienia. Trudno bowiem wyobrazić sobie reboot "Iron Mana" z nowym aktorem w roli tytułowej i wcieleniem go do Avengersów. Zachwiałoby to jednością światów, na jakiej opierają się przygody bohaterów uniwersum.

Jaka by przyszłość nie czekała "Iron Mana", wielbiciele filmów Marvel Studios mogą być spokojni – w Fazie Drugiej pojawią się Strażnicy Galaktyki, a w Fazie Trzeciej Ant-Man, czyli za parę lat widzowie poznają swoich nowych idoli w akcji. Umarł król, niech żyje król!

Na deser
Tradycyjnie po napisach końcowych pojawi się dodatkowa scena z innym bohaterem uniwersum. Pamiętajcie, aby nie wychodzić za wcześnie z sali kinowej.


Piotr Biernacki
Fan amerykańskiego kina niezależnego.