Recenzja kinowa: Przed północą

W czerwcu do polskich kin wejdzie nowy film Richarda Linklatera pt. Przed północą, który za Oceanem stał się jednym z najlepiej ocenianych tytułów tego wieku (na Metacritic.com średnia nota wynosi 97/100). Już teraz uważa się go za najpoważniejszego kandydata do Oscara w najważniejszych kategoriach. Przed północą można oglądać bez znajomości dwóch poprzednich części, ale przed wyjściem do kina polecam się z nimi zapoznać.

Po kolejnej 9-letniej przerwie Richard Linklater znowu powraca do relacji Jesse’ego i Celine. Przed północą to jednak nieco zmodyfikowany format. Tym razem główni bohaterowie nie spotykają się przelotnie i pozornie nie ogranicza ich przemijający czas. Są ze sobą w związku od kilku dobrych lat, wychowują dwie córki i obecnie spędzają ostatnie dni wakacji na Grecji. Przyjaciele, z którymi wspólnie odpoczywają, postanawiają wynająć im pokój w hotelu oraz zaopiekować się dziećmi, aby Jesse i Celine mogli pobyć w tę noc tylko we dwoje.

Film można podzielić na trzy części. Pierwsza to kiedy głównie bohaterowie wracają z lotniska, na które podrzucili nastoletniego syna Jesse’ego z rozpadłego małżeństwa. Celine wysłuchuje w samochodzie żalów swojego partnera, który nie może pogodzić się z tym, że tak rzadko widuje syna. Gdy rozmowa powoli przeistacza się w kłótnię, para szybko zmienia temat. Widz otrzymuje sygnał, że pomiędzy dwojgiem zakochanych ludzi istnieje pewien skrywany konflikt.

W drugiej części Jesse i Celine spożywają posiłek wraz ze swoimi przyjaciółmi. Jest to dobra okazja dla osób, które nie miały styczności z poprzednimi filmami trylogii "Przed…". Można zapoznać się tutaj ze skróconą wersją rodzenia się miłości pomiędzy dwojgiem bohaterów. Przy stole pada także wiele słów odnośnie idealnej wizji związku pomiędzy kobietą a mężczyzną, zarówno z ust przedstawicieli młodego pokolenia, jak również starszych ludzi, którzy przygotowują się do zejścia z tego świata.

Ostatnia część rozpoczyna się, gdy Jesse i Celine wyruszają do pokoju hotelowego. Prowadzona po drodze rozmowa jest tym, czym raczyły nas poprzednie filmy – okraszone bystrym żartem intelektualne konwersacje o mniej lub bardziej ważnych sprawach. Szybko dowiadujemy się, że para miała okazję tak spokojnie we dwoje porozmawiać przed narodzinami córek. Jak widać, obojgu tego bardzo brakowało. Ta część filmu jest zapełniona sentymentem, ale do pewnego momentu… Nieroztropnym byłoby, gdybym coś jeszcze tutaj zdradził.

Siłą nowego filmu Linklatera jest to, co poprzednich części cyklu: bystre, często żartobliwe, dialogi, długie ujęcia i sceneria, która doskonale odzwierciedla stan emocjonalny głównych postaci – widzimy ich szczęśliwych w pięknych plenerach; natomiast w zamkniętej przestrzeni dochodzi między nimi do spięć. Dlatego wybranie Grecji, symbolu współczesnego kryzysu, jako miejsca osadzenia historii wydaje się być naturalną decyzją. Jesse i Celine, tak samo jak ten piękny kraj, raczą nas urokliwymi widokówkami, które kryją coraz bardziej narastający problem. Jak go rozwiążą? Mam nadzieję, że pojawi się czwarta część przygód tej dwójki osób, która nas zapozna z tym kolejnym etapem ludzkiej miłości. Ethan Hawke i Julie Delpy są tak naturalni w swoich rolach, że można ich oglądać bez końca.

Przed północą to słodko-gorzki podgląd związków damsko-męskich. Jednak w przeciwieństwie do poprzednich części cyklu nowy film Richarda Linklatera skupia się na zupełnie innych aspektach. Głównym pytaniem już nie jest: "Co ludzi do siebie zbliża?", lecz "Co sprawia, że ludzie ciągle przy sobie trwają?". W Przed północą nie poznamy na to klarownej odpowiedzi, ale reżyser sprowokuje nas do myślenia. Czy miłość nie przemija? Czy można, niezależnie od lat stażu, dalej okazywać uczucia drugiej osobie z taką pasją jak na początku związku?

Na deser: Ciekawe czy nasz były prezydent Lech Wałęsa obrazi się za żart, jaki padł z ust Jesse’ego? Jakby nie było, dla nas, Polaków, jest to zdecydowanie najśmieszniejszy moment filmu.

Zapoznaj się także z:

<a class= <a class=


Piotr Biernacki
Fan amerykańskiego kina niezależnego.