Black Bear Filmfest: Dzień 4

W poniedziałek na Black Bear Filmfest pokazano kolejną animację, tym razem wyłącznie dla starszych widzów. Hiszpański Apostoł traktuje o złodzieju, który uciekł z więzienia i postanawia odnaleźć skarb schowany w pewnej wiosce położonej przy drodze do Santiago de Compostela, aby móc ułożyć sobie życie na nowo. Jednak miejscowi są, delikatnie rzecz ujmując, dziwni. Uciekinier zaczyna odkrywać mroczne zwyczaje mieszkańców. Niestety, oryginalnej animacji zabrakło równie twórczej fabuły.

Hitem dnia były amerykańskie Tanie podniety. Rewelacja z festiwalu SXSW, gdzie zdobyła nagrodę publiczności, ma także spore szanse na końcowy sukces podczas Black Bear Filmfest. Główny bohater stracił właśnie pracę. Nad nim, jego żoną i małym dzieckiem ciąży widmo eksmisji. Dlatego idzie się upić. W barze spotyka dawno niewidzianego kumpla. Obaj zapoznają się z zamożnym małżeństwem, które zaczyna im płacić spore pieniądze za wykonywanie kolejnych zadań-wyzwań. Łączący cechy krwawego thrillera i komedii film jest znakomitą satyrą ukazującą, jak daleko człowiek jest się w stanie posunąć, aby zdobyć pieniądze. Kolejna dobra, po Sile perswazji, produkcja z Patem Healy'm traktująca o manipulowaniu ludźmi.

Na koniec poniedziałku przygotowano austriacki horror Krwawy lodowiec. Na położonej w górach stacji meteorologicznej dokonano przełomowego odkrycia – mutowania się zwierząt, które prowadzi do krzyżowania się różnej maści przedstawicieli fauny. Film, mimo że skonstruowany jest schematach kultowego Coś, mógłby zostać uznany za przyzwoity, gdyby nie śmiesznie wyglądające krzyżówki zwierząt, beznadziejne dialogi oraz niezamierzenie pojawiający się humor. Szczyt parodii osiągnęła ostatnia scena "adopcji". Pozycja tylko dla zagorzałych fanów gatunku.

We wtorek (10 grudnia) zapraszamy do warszawskiej Kinoteki na kolejne pokazy:
15:30 Krótkie szorty (Drwal, On/Off, Walizka, Byk, Anioł, Big Leap, Zabicie ciotki)
17:30 Filozofowie
19:30 Trup
21:30 Łowca zombie


Piotr Biernacki
Fan amerykańskiego kina niezależnego.