Najlepsze seriale 2013 roku według FDB

"House of Cards"

W kolejnym rankingu podsumowującym 2013 rok na celownik bierzemy nowe seriale. W tym autorskim zestawieniu wziąłem pod uwagę produkcje, których pierwszy odcinek miał światową premierę w tym roku. Każdy z wymienionych seriali otrzymał zamówienie drugiego sezonu, więc jeśli ktoś ich jeszcze oglądał, to powinien znaleźć coś dla siebie na długie zimowe wieczory.

1. House of Cards (Netflix)
2. Rectify (Sundance Channel)
3. Hannibal (NBC)
4. Banshee (Cinemax)
5. Orange Is the New Black (Netflix)
6. Ray Donovan (Showtime)
7. Peaky Blinders (BBC)
8. Zawód: Amerykanin (FX)
9. Drakula (NBC)
10. Wikingowie (History)

Perełki w słabym roku

Generalnie ten rok widzów nie rozpieszczał. Seriali godnych polecenia jest jak na lekarstwo. Z rankingu jedynie pierwszą szóstkę mógłbym zarekomendować z czystym sumieniem. Dalsze pozycje to nadal dobre produkcje, lecz niezbyt nowatorskie. W mijającym roku udanie wystartowali nowi gracze na serialowym rynku – Netflix, Sundance Channel i History. Zwłaszcza ten pierwszy wniósł wiele świeżości i zapobiegł tegorocznej stagnacji. Dotychczasowy lider, HBO, ten rok jakby sobie odpuścił. Nie wypuścił żadnego premierowego serialu dramatycznego, a jego trzy komediowe produkcje nawet nie miały ambicji w zdobyciu szerokiej widowni.

Wydarzeniem roku niewątpliwie był debiutancki produkt platformy Netflix, czyli House of Cards, świetnie zrealizowany thriller polityczny. Za kamerą stanęli znani reżyserzy, tacy jak David Fincher czy Joel Schumacher, a w obsadzie brylują gwiazdy kina, z Kevinem Spaceyem i Robin Wright na czele. Intryga, którą obmyślił główny bohater, jest pozbawiona tanich zwrotów akcji i wciąga tak bardzo, że trzynaście odcinków ogląda się jednym haustem. Odważnym rozwiązaniem jest zastosowanie monologów skierowanych do widzów, które wygłasza postać odgrywana przez Spaceya. Dzięki nim poznajemy jego inteligencję, sarkazm i przebiegłość. I po prostu zaczynamy lubić tego cwanego lisa.

Wyróżniający się na tle innych seriali jest Rectify. Kiedy wieloodcinkowe produkcje stosują sztuczki, mające na celu zatrzymanie przy sobie widowni, to historia o mężczyźnie, który po 19 latach opuszcza celę śmierci, obiera zupełnie inną drogę. Tutaj nie znajdziecie tanich zwrotów akcji, a wszystko co najlepsze, rozgrywa się w chwilach ciszy. Dodatkowym atutem jest utrzymywana tajemnica odnośnie tego, czy pierwszoplanowa postać jest winna, czy nie. Wrażliwy serial z fenomenalną Abigail Spencer, istnym wulkanem emocji.

Na szczycie listy znalazłby się Hannibal, gdyby nie jego quasi-proceduralna fabuła. Pojedynek toczony między postaciami Willa i Hannibala jest kwintesencją tego serialu. Świetne kreacje otacza klimatyczny nastrój, wytworzony za pomocą kadrów zanurzonych w intensywnych barwach oraz śmiałego ukazywania wytwornych scen zbrodni.

Kolejnym stylowym serialem jest Banshee. Trudno pisać o tej szalonej produkcji. Fabuła raczej nie oferuje nam niczego, czego byśmy nie widzieli na przykład w filmach o sprawiedliwych szeryfach wyjętych spod prawa. Atutem serialu jest sposób opowiadania tej historii. Jest brutalnie, krwawo i seksownie.

Zawsze z obawą patrzę na nowe projekty twórców kultowych seriali, bo z reguły ich nowe produkcje rozczarowują. Ale Jenji Kohan, zdaniem wielu, stworzyła jeszcze lepszy serial od Trawki. To ten sam czarny humor, który potrafi rozśmieszyć niemal każdego. Jedyna różnica jest taka, że w Orange Is the New Black dramatyczne sceny nie ociekają ironią, lecz zostały udekorowane w słodko-gorzką wymowę. Warto podkreślić, że serial jest bogaty w świetne drugoplanowe występy kobiet.

Gdyby nie Liev Schreiber, to pewnie Ray Donovan mógłby się nie znaleźć w tym rankingu, gdyż mam parę obiekcji odnośnie samego serialu. Tytułowy bohater jest ostoją tej produkcji. Niemal przez cały sezon jest on dla widza postacią tajemniczą. Jego demony poznajemy z czasem i każde kolejne odkrycie czyni serial jeszcze bardziej ciekawym i angażującym.

Stacja BBC lubi przenosić na ekran te czasy. W Peaky Blinders po raz kolejny cofają nas do czasów walki z bezprawiem na brudnych ulicach angielskich miast. Jednak tym razem otrzymujemy produkt mniej schematyczny, a bardziej tajemniczy. Dobrze zagrany, choć postać Chestera Campbella można byłoby obsadzić mniej zużytą twarzą. Jest to kolejna rola Sama Neilla, jakiego znamy z wielu produkcji.

W serialu Zawód: Amerykanin poznajemy zwyczajne życie małżeństwa, które szpieguje Amerykanów na rzecz Związku Radzieckiego. Nie znajdziecie tutaj nadludzkich popisów szpiegów, tylko ich rozterki i problemy. Autentyzm zwiększa obraz jakości odtwarzanej kasety VHS oraz skrupulatna scenografia i kostiumy.

Choć Drakuli daleko jest do realizacyjnej tandety, to marnotrawiony potencjał sprawił, że serial ledwo załapał się do pierwszej "dziesiątki". Twórcy zbyt dużo uwagi przywiązują wątkowi melodramatycznemu, który opiera się na najgorszych banałach znanych z literatury i filmu. Dodatkowo brakuje wyrazistego czarnego charakteru. Gdyby nie te mankamenty, byłoby bardzo dobrze.

Lukę w serialach przygodowych wypełniają Wikingowie, którzy poza konkwistadorskim aspektem oscylują wokół walki o przywództwo. Realizacyjnie jest dobrze, o czym świadczą sceny bitewne. Jednak większa brutalność na pewno by nie zaszkodziła.

Poza "dziesiątką"

Z seriali, które nie załapały się do rankingu, warto wymienić kilka ciekawszych tytułów. Brytyjczycy zaszczycili nas dwoma dobrymi dramatami kryminalnymi, Upadek i Broadchurch. Jednak tajemnicze morderstwa to za mało, żeby serial kryminalny można było wyróżnić w dzisiejszych czasach. O niebo lepiej prezentuje się wyspiarski dramat kostiumowy The Mill, który skupia się wokół nieletnich pracowników zakładu włókienniczego w czasach, gdy dzieci pracowały po 12 godzin dziennie.

Zaś ze Stanów Zjednoczonych warto wymienić całkiem dobre tytuły, jakimi są Jeździec bez głowy i Brooklyn 9-9. Pierwszy z nich to lekko mroczna baśń z elementami fantasy. Na kolana nie powala, ale wyróżnia się gatunkowo względem innych propozycji z ramówek amerykańskich stacji. Natomiast Brooklyn 9-9 to najlepszy serial komediowy tego roku, co tylko pokazuje, jaka posucha panuje w tym gatunku.

Iskierki nadziei

Trzeba mieć nadzieję, że rok 2014 będzie powiewem świeżości. Już w styczniu do gry wraca HBO. Zobaczymy, jak ta stacja sprawdzi się w dramacie kryminalnym. Detektyw na zapowiedziach prezentuje się dosyć intrygująco. Także w styczniu na wody wypłynie serial Piraci, flagowa produkcja stacji Starz, która z obecnie emitowanych seriali nie ma nic ciekawego do zaoferowania. Zwiastuny oraz fakt zamówienia drugiego sezonu rodzą spore oczekiwania.

Nowi gracze jednak nie zamierzają spocząć na laurach. Sundance Channel w lutym wyemituje serial zatytułowany The Red Road, który koncentrować będzie się na konflikcie pomiędzy białymi a rdzennymi mieszkańcami pewnego amerykańskiego miasteczka. Natomiast Netflix już rozwija kilka kolejnych projektów. W 2014 roku platforma pokaże "Sense8", dramat sci-fi od Wachowskich i J. Michaela Straczynskiego.


Piotr Biernacki
Fan amerykańskiego kina niezależnego.