Noworoczne propozycje filmowe

Zapewne w pierwszy dzień Nowego Roku – bąbelki nadal będą Wam bulgotać w głowie, nogi boleć od godzin spędzonych na parkiecie tańcząc do największych hitów disco, a w uszach wciąż będziecie słyszeń odgłosy wybuchających fajerwerków – najdzie Was drodzy kinomaniacy ochota na noworoczny seans filmowy. W tym celu redakcja FDB przygotowała listę kilkunastu tytułów, od których warto rozpocząć 2014 rok.

Zielona milaZielona mila

PROPOZYCJE JACKSA

Zielona mila – film o tak bajecznej fabule i tak niesamowitych kreacjach aktorskich, że nawet jak ktoś już go widział na pewno nie pożałuje robiąc to ponownie. Na dodatek możemy sobie przypomnieć osobę Michaela Clarke Duncana, który odszedł od nas w 2012 roku. Piękna historia na rozpoczęcie roku.

Braveheart – Waleczne serce – produkcja dla mnie o tyle kultowa, że oglądając ją już chyba z 20 razy za każdym razem czekam na rozwój wydarzeń, jakby był to ten pierwszy raz odtwarzany jeszcze na VHSie. Mel Gibson w życiowej formie, której już chyba nie odzyskał od tego czasu.

Terminator 2: Dzień sądu – fani produkcji sci-fi znają zapewne tą pozycję na pamięć, jednak nie stoi to na przeszkodzie by ponownie przyjrzeć się najlepszej do tej pory wyprodukowanej historii o terminatorze z przyszłości, w którym Arnie nie ma jeszcze siwych włosów, a Sarah Connor grana przez świetną Lindę Hamilton jest prawdziwą wojowniczą mamą z wariatkowa. Chyba nawet sam się skuszę na dobre rozpoczęcie roku.

Skazani na Shawshank – historia o przyjaźni i sprawiedliwości, która pozwoliła mi zapoznać się na dobre z warsztatem Morgana Freemana i Tima Robbinsa. Jest to film w moim odczuciu po prostu idealny – z piękną historią, świetnymi rolami i muzyką spajającą wszystko w świetną całość.

Wyjść na prostąWyjść na prostą

PROPOZYCJE BEZNICKOWEGO

Nowy Rok to często czas postanowień – chcemy nauczyć się jakiegoś języka obcego, rzucić pewien nałóg czy też znaleźć swoją drugą połówkę. Dlatego proponuję filmy, które mogą posłużyć za natchnienie przy wymyślaniu noworocznego postanowienia. Uwaga, równie dobrze te tytułu mogą zniechęcić do realizacji obranych już planów.

Dla amatorów filmów (fizycznie) zaangażowanych, i nie tylko dla nich, dobrą pozycją będzie Don Jon. Mężczyzna typu macho musi zrezygnować z oglądania pornosów, jeśli chce utrzymać przy sobie kobietę o idealnej urodzie. Zabawna satyra o relacjach damsko-męskich.

Utrzymując temat seksualny następną propozycją wartą uwagi jest film Zróbmy sobie orgię. Tytuł chyba mówi wszystko. Grupka przyjaciół, których metryka wskazuje na zbliżający się kryzys wieku średniego, postanawia zorganizować wspólną orgię. Nie jest to komedia najwyższych lotów, ale przypomina, że na pewne szaleństwa nigdy nie jest za późno.

Ale nie samym seksem żyje człowiek. Bohater Misiaczka to wrażliwy kulturysta, który poszukuje prawdziwej miłości. Piękny film ukazujący XXI wiek jako czas nie dla romantyków.

A dla osób, które postanawiają zerwać z nałogiem godny polecenia jest film Wyjść na prostą. Młoda para nadużywa szkodliwych substancji, głównie alkoholu, w takich ilościach, że uświadamiają sobie, że pora coś zmienić. Mimo poważnej tematyki film ciężki nie jest, więc seans nie powinien mordować po szampańskiej imprezie, lecz wspomóc trzeźwienie.

Między słowamiMiędzy słowami

PROPOZYCJE REDOXA

Mała miss – z uwagi, że lubię Nowy Rok rozpocząć od pozytywnego zastrzyku energii, polecam na start ten komediodramat sprzed kilku lat. Pomimo, że sam film jest raczej słodko-gorzki i goszczą w nim problemy dysfunkcyjnej rodziny, a także pojawia się motyw śmierci członka rodziny czy utraty marzeń, to jednak za każdym razem mam wrażenie, że optymistycznie nastawia widza i ustosunkowuje do rzeczywistości. Wspaniałe kreacje aktorskie, zarówno młodych aktorów (Abigail Breslin, Paul Dano) jak i weteranów kina (Alan Arkin). Jeśli ktoś przeoczył, polecam od tego obrazu rozpocząć rok.

Między słowami – film o samotności w tłumie z wielkim miastem w tle i Billem Murrayem oraz przepiękną Scarlett Johansson błąkającymi się po nim. Zawsze lubiłem przesłanie filmu, że gdzieś tam, nawet na drugi krańcu globu, czeka na ciebie twoja idealnie dobrana połówka, z którą dogadywałbyś się bez słów. Jeśli czujecie nutkę melancholii to polecam film, aby pobyć w tym stanie trochę dłużej. Samo zakończenie to jedno z największych niedomówień współczesnego kina, które słusznie nie zostało do końca wyjaśnione.

Powrót do Garden State – przy każdej lepszej okazji polecam ten debiutancki film Zacha Braffa. Z każdym seansem odkrywam w nim coś nowego, niesamowitego. Nazwany niegdyś “Absolwentem XXI wieku” obraz dotyka problemów współczesnych dwudziestoparolatków, czyniąc to z niesamotiwą lekkością, grą kolorów i wspaniałą muzyką. Jeśli nie mieliście okazji, to gorąco zapraszam was do zwiedzenia Zielonego Stanu.

Gattaca – Szok przyszłości – na koniec jedne z moich najmocniej ulubionych science-fiction. Andrew Niccol z czasów odległych od Intruza. Wizja świata, w którym każdy od urodzenia wie jakie miejsce będzie zajmowal w społeczeństwie dziś nie wydaje się tak bardzo odległa. Gattaca to przede wszystkim pokrzepiająca historia zakazanej miłości, chęci spełnienia marzeń i wytrwałości.

Pearl Jam TwentyPearl Jam Twenty

PROPOZYCJE QUIGMARA

Samotnicy – muzyka jest nieodłączną częścią sylwestrowo-noworocznych zabaw, tak jak specyfika kultury „grunge’u” jest nieodłączną częścią Seattle początku lat 90-tych. Zabawne, że nikt z wykonujących tę muzykę nie darzył sympatią tego słowa, a najwidoczniej przetrwało ono próbę czasu. Cameron Crowe stara się uchwycić na taśmie filmowej specyficzną atmosferę tamtych czasów, ubierając ją w szaty jednej z najlepszych komedii romantycznych lat 90-tych. Na plus świetny Matt Dillon w roli narcystycznego wokalisty przewodzącego zespołowi Citizen Dick (złożonego z Pearl Jamu z Vedderem na perkusji), wspaniały soundtrack i wiele, także muzycznych epizodów gwiazd tamtych lat. Łezka się w oku kręci i spada na krótkie spodenki założone do glanów!

Pearl Jam Twenty – pozostajemy w klimatach Seattle, bo czemu nie, tym razem jest to nostalgiczne spojrzenie. Długie włosy przerzedziły się, lub zostały u fryzjera, a flanelowe koszule zeżarły mole, mimo to Cameron Crowe wraca do świata znanego z Singles, aby z perspektywy czasu przedstawić historię jednej z najważniejszych grup tego okresu. Pearl Jam jest tu pokazany dobrodusznym okiem starego kumpla; kłopoty z perkusistami, starcia z używkami, czy ogromne kryzysy twórcze są tutaj najczęściej ukazane z humorem lub nostalgią, ale widz nie musi wycierać ekranu z wazeliny. To nadal bardzo rzetelny, sprawny dokument, który może być podręcznym podsumowaniem wiedzy na temat rockowej grupy.

Hype-Zadyma – dobrym uzupełnieniem tej listy jest dokument Douga Preya, próbujący na gorąco zanalizować muzyczny fenomen grunge’u. Oprócz gadających głów, mamy tutaj także wiele fragmentów występów mniej lub bardziej kojarzonych przez słuchaczy rockowych kapel z tamtego okresu, którym przewodzą tak znane marki jak Pearl Jam, Soundgarden, Nirvana czy Alice In Chains. Muszę wreszcie nadrobić ten film, więc to propozycja noworoczna nie tylko dla was, ale także „od siebie dla siebie”.

JumanjiJumanji

PROPOZYCJE MOVIEMANA

Grease – kiedy w myślach pojawiają się przebłyski z szampańskiej imprezy dnia wczorajszego, warto zasiąść wygodnie w fotelu i odpalić jakiś odjazdowy musical, który pozwoli jeszcze na moment poczuć się niczym na parkiecie. Jedną z takich propozycji jest Grease ze znakomitym duetem John Travolta – Olivia Newton-John oraz kilkoma piosenkami, które od razu wpadają w ucho. Na czele oczywiście jeden z największych muzyczno-filmowych hiciorów – You’re the One That I Want!

Człowiek w ogniu – po pierwsze jest to najlepszy film duetu Tony ScottDenzel Washington, a po drugie jest to obraz do którego zawsze wracam z wielką przyjemnością. Kino zemsty inne niż cała reszta, ze znakomitymi kreacjami Washingtona i raczkującą dopiero w poważnym aktorstwie Dakotą Fanning.

Jumanji – Nowy Rok to z pewnością czas na przemyślenie, nutkę refleksji i melancholii. Najpiękniej wspomina się oczywiście młodość i lata dziecięce oraz filmy, przy których się spędzało się czas wolny. Jedną z takich propozycji jest właśnie Jumanji. Przygodówka pełną parą, gdzie doświadczyć można wiele akcji i humoru. Na ekranie rządzi i dzieli niezawodny Robin Williams!

Garsoniera – film Billy'ego Wildera to obraz, którego nie sposób nie pokochać od pierwszego spojrzenia. To nie tylko prawdziwy majstersztyk pod względem aktorskim (para Jack LemmonShirley MacLaine to jeden z najcudowniejszych duetów w historii kina), ale również znamienita społeczna satyra z wielką miłością w tle. Idealny noworoczny tytuł, który nie tylko okaże się wystarczająco rozrywkową propozycją, ale także zapewni godne uwagi walory artystyczne.

Tak prezentują się filmowe propozycje od redakcji FDB. Komentujcie i polecajcie filmy, które według Was są warte obejrzenia już w pierwszym dniu Nowego Roku.

Źrodło: własne


Gracjan Mikitin
Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)