RECENZJA: Hardkor Disko

Marcin (Marcin Kowalczyk) – tajemniczy i introwertyczny, bezgłośnie zajmuje całą przestrzeń ekranu i staje się przewodnikiem po świecie hardkoru i disko. Hipnotyzuje swoją powściągliwością i spojrzeniem pozbawionym emocji. Przybywa do Warszawy i wkracza do świata Oli (Jaśmina Polak), aby całkowicie odmienić jej losy.

Krzysztof Skonieczny prezentuje hedonistyczną stolicę młodych ludzi, którzy chwytają każdą chwilę i czerpią z niej całymi garściami. Ich życie to imprezowanie, picie i narkotyki. Po nieprzespanej nocy są w stanie biec na zajęcia albo do pracy. To pokolenie hardkoru, które potrzebuje nieustannej stymulacji. Reżyser zestawia je z pokoleniem rodziców, którzy kontemplują wspólne momenty, upajają się sztuką i tworzeniem. Tata (Janusz Chabior) i mama Oli (Agnieszka Wosińska) starają się wpasować w klimat luzu i swobody, lecz wypadają nieco karykaturalnie. Aktorzy doskonale poradzili sobie w wykreowaniu dorosłych, którzy pragną uciec przed upływem czasu i wciąż pozostać cool. Liberalni, w swojej otwartości i nowo bogactwie wydają się śmiesznymi marionetkami, głoszącymi frazesy o życiu. Można się tylko zastanawiać, czy takie podejście daje Oli poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa.

Hardkor Disko przybiera czasami teledyskowy charakter, ale zabieg ten stanowi doskonały atut opowiadanej historii. Muzyka jest integralną częścią świata bohaterów – łączy odświeżone stare piosenki Dezertera czy 2 plus 1 z nowoczesnymi brzmieniami klubowymi i hip-hopowymi. Całość dopełniają zdjęcia wykonane przez Kacpra Fertacza. Operator portretuje nihilistyczny świat młodzieży, puby i kluby oraz piękno natury. Chłodnym okiem przygląda się poczynaniom bohaterów, obnażając ich charaktery. Nie ucieka od przemocy i scen seksu. Dzięki tej dosłowności uniknął apoteozy agresji (która tak bardzo zaznaczyła się w Funny Games Michaela Hanekiego) i ukazał metodyczne działanie młodego chłopaka wiedzionego chęcią zemsty.

Bezsprzecznie obsada filmu Krzysztofa Skoniecznego stanowi największy atut obrazu. Marcin Kowalczyk udowodnił, że mniej znaczy więcej. Powściągliwa ekspresja przyciąga wzrok do bohatera. Pełen sprzeczności i determinacji intryguje, pozostawiając ogromną przestrzeń na niedopowiedzenia i interpretacje widza.

Reżyser zaplątał się trochę w tych wszystkich ozdobnikach, nieco mniej uwagi poświęcając scenariuszowi. Historia początkowo tajemnicza, dość szybko staje się przewidywalna. Główny bohater, Marcin, po chwilowym zawahaniu, wraca do z góry przyjętego przez siebie planu zemsty. W Hardkor Disko nie ma zaskakujących zwrotów akcji i niekonwencjonalnych rozwiązań, co trochę rozczarowuje. Mimo wszystko Krzysztof Skonieczny zbudował ciekawą płaszczyznę do rozmyślań. Niedodefiniowany bohater z niejasną motywacją pozostanie w myślach na dłużej.