RECENZJA: Niemiecki akcent na Wiośnie Filmów - Oh Boy

Świat pędzi przed siebie, oferując wiele możliwości rozwoju, inwestowania w swoje życie oraz rozrywkę. Młody człowiek ma mnóstwo dróg, którymi może wkroczyć w dorosłość. Tylko czy ta mnogość jest dobrym rozwiązaniem? A może wprowadza chaos?

Współcześnie nawet kawa nie jest zwykła, lecz posiada kilkanaście wariantów: Arabica, Columbia, latte czy americano. Codzienne życie składa się z samych wyborów, które wbrew pozorom nie uczą szybkiego i efektywnego podejmowania decyzji.

Niko (Tom Schilling) jest młodym mężczyzną, który tkwi w zawieszeniu miedzy beztroską a odpowiedzialnością. Jego życie układa się dość pomyślnie, dzięki wsparciu bogatego ojca. Na koncie co miesiąc pojawiają się pieniądze, sprawiając, że Niko nie przejmuje się sprawami przyziemnymi. Wszystko ulega zmianie, kiedy środki na koncie zostają zamrożone, a w jego życiu pojawia się dziewczyna z przeszłości i starszy nieznajomy przysiada się do niego w barze, zmieniając jego spojrzenia na rzeczywistość.

Kino Jana Ole Gerstera to słodko-gorzki obraz młodości pełnej dylematów. Reżyser smutną prawdę o ucieczce przed odpowiedzialnością ubrał w czarno-białe obrazy okraszone dozą humoru. Podejmowany temat i sposób prezentacji kojarzy mi się z Frances Ha Noah Baumbacha. Oba filmy mają te same typy bohaterów. Z Niko została skontrastowana znajoma z przeszłości, Julika(Friederike Kempter). Kobieta, która bierze sprawy w swoje ręce. Wyzwoliła się z nastoletniej nieporadności i pewna siebie dąży do wyznaczonych celów. Julika jest w pełni świadoma swojej siły, wyraża to na każdym kroku: przez postawę, wypowiedzi, działania. W świecie Frances taką rolę pełni jej przyjaciółka Sophie (Mickey Summer), która trzeźwo spogląda na rzeczywistość i zajmuje się pracą oraz rodziną.

Niko i Frances (Greta Gerwig) mają wspólny mianownik: nieustanne poszukiwanie perspektywy na wymarzone życie. Z tą różnicą, że młody chłopak nie jest naiwny, ale nie potrafi znaleźć pasji i odwagi. Snuje się po ulicach Berlina, obserwując ludzi. Natomiast Frances biegnie bez tchu, bardziej beztrosko.

Oh Boy bawi, pochłania uwagę widza, aby przez śmiech przeprowadzić do smutnej konkluzji, że mimo bezmiaru perspektyw, wygodnym młodym ciężko jest zrobić pierwszy krok do samodzielności. Mimo wszystko reżyser pozostawania nam nadzieje, że Niko przestanie być wiecznym chłopcem. W końcu odnalazł wymarzona zwykłą kawę, której nieustannie szukał. A to już jest dobry początek.