RECENZJA: Geograf przepił globus

Właśnie dobiegła końca 20. Wiosna Filmów w Kinie Praha. Wśród wielu europejskich produkcji znalazł się film doceniony na Festiwalu Filmów Rosyjskich Sputnik – Geograf przepił globus, który z pewnością jest warto uwagi.

Aleksandr Veledinsky zabiera nas w podróż do świata zwykłych, przeciętnych bohaterów, którzy wiodą smutne i szare życie, lecz opowiada o nich w niezwykle barwny sposób. Dotykają ich problemy w miłości, przyjaźni i pracy, a przyszłość Viktora (Konstantin Chabienski), głównego bohatera, nie rysuje się kolorowo. Mimo wszystko w Geograf przepił globus odnajdziemy dużą dawkę optymizmu i humoru.

Trafiamy do niewielkiego rosyjskiego miasteczka Perm. Miejsca, w którym brak perspektyw prowadzi do nudy i stagnacji. Zwątpienie i niechęć do działania charakteryzuje tamtejszą młodzież, która nie widzi swojej przyszłości w tej „dziurze”. Właśnie tam, w jednej ze szkół, Viktor dostaje pracę. Zostaje nauczycielem geografii, choć brak mu kompetencji w ten dziedzinie (z wykształcenia jest biologiem). Mężczyzna musi uporać się z niesfornymi uczniami, nieprzychylną kadrą pedagogiczną oraz rodzinnymi problemami.

Geograf przepił globus jest historią o wielu wątkach, którą trudno streścić w kilku zdaniach. Poruszamy się na płaszczyźnie rodzinnej i zawodowej, z żalem obserwując niepowodzenia Viktora. Żona (Elena Lyadova) go nie kocha, uczniowie nie szanują, przyjaciel zdradza, a do tego nastoletnia Masha (Anfisa Chernykh) wyznaje mu miłość. Jakby tego było jeszcze mało, geograf ma problemy z alkoholem, a przegrany zakład z uczniami, zmusza go do wyjazdu na wycieczkę – spływ rwącą rzeką. To właśnie ta wyprawa stanie się cenną lekcją, która odmieni jego spojrzenie na rzeczywistość.

Reżyser przedstawia nam opowieść pełną ciepła, humoru i gorzkich prawd o życiu. Nie można przejść obojętnie wobec wartkich dialogów i celnych ripost, które nieustannie wywołują salwy śmiechu. Poznajemy poglądy Viktora, ale również bezwzględne obserwacje młodych i zbuntowanych ludzi. Wzrok przykuwa hipnotyzująca gra aktorska. Konstantin Chabienski jest ironiczny i poważny, wzbudzą złość swoją biernością, ale i litość w obliczu niepowodzeń.

Film rosyjskiego reżysera to nie tylko intrygująca historia, ale malownicze krajobrazy prowincji i natury. Vladimir Bashta z niezwykłym wyczuciem i plastycznością fotografuje otaczającą rzeczywistości. Widzimy zapierające dech w piersiach widoki, które kontrastują z pustką i szarością miasta. Do tego operator z prawdziwą sympatią przygląda się bohaterom. Z subtelnością przedstawia ich emocje.

Obraz Veledinsky’ego stawia pytania o to, czym jest szczęście, wolności i miłość. Temu poszukiwaniu towarzyszy pesymistyczne spojrzenie na związki międzyludzkie, w których brak stabilizacji i pewności. Bohaterowie nie dostrzegają pozytywnych wymiarów posiadanych relacji, lecz ciągle pragną czegoś więcej. Doskonałym podsumowaniem może być napis, który pojawia się na początku filmu – „Szczęście jest nie za górami”. Szukając daleko, możemy stracić cenne rzeczy, które są na wyciągnięcie ręki.