Życie w powstańczej Warszawie

„Też jesteś żołnierzem, tylko masz kamerę zamiast karabinu” słyszmy z ust jednego z bohaterów, który staje się świadkiem codziennego życia powstańczej Warszawy. Bracia z kamerą w ręku obserwują swoje miasto i przekazują kolejnym pokoleniom obrazy towarzyszące ich rówieśnikom w walce o wolność.

Z ekrany spoglądają uśmiechnięte twarze młodych ludzi, a my mimowolnie ich naśladujemy. Obok świstu pocisków i wybuchów bomb słychać śmiech. Miasto tętni życiem, kiedy dzieci bawią się beztrosko ze sobą, zawiązują się nowe relacje miłosne i odbywają się spotkania towarzyskie. Walcząca stolica to nie tylko śmierć i ból. Powstańczy pęd, przygotowania amunicji, pieczenie chleba, drukowanie biuletynu, opatrywanie rannych to obrazy, które zostały uchwycone przez młodych filmowców. Czasami mamy nadzieję, że to tylko zabawa w wojnę, ale iluzję rozwiewa dźwięk wybuchu albo śmierć kolejnej osoby.

Choć można się zachwycać efektem końcowym, to jednak najbardziej razi usilna próba sfabularyzowania historii poprzez dodanie sztucznych dialogów między młodymi filmowcami oraz narracyjne odczytywanie listów wymienianych z rodziną. Siłowa ckliwość raczej denerwuje zamiast wzruszać. To muzyka Bartosza Chajdeckiego stanowi doskonałe dopełnienie obrazu. Kompozytor został już specjalistą od wojennych wzruszeń, tworząc między innymi przejmującą ilustrację dźwiękową do serialu telewizyjnego Czas honoru. Poruszające dźwięki instrumentów smyczkowych towarzyszą walce, życiu i umieraniu młodych bohaterów.

Film ten jest zbiorem przejmujących ujęć, które łączą radość i łzy. Można wyłuskać kilka perełek, które pozostaną w pamięci. Na przykład, kiedy zostaje wstrzymany ogień i Niemcy wspólnie z powstańcami dochodzą do porozumienia w sprawie zabrania zwłok poległych. Uścisk dłoni wymieniony między wrogami pokazuje, że po obu stronach znaleźli się ludzie, którzy tylko wykonywali polecenia i rozkazy.

Powstanie Warszawskie to film pionierski, obok którego nie można przejść obojętnie, ponieważ w całości składa się z archiwalnych nagrań. Tak wyglądało życie Warszawy, tacy byli bohaterowie tamtych czasów i nikt nie może polemizować ze scenografią, kostiumami czy grą aktorską. Pokolorowanie starych taśm sprawia, że przywoływane obrazy stają się bardziej żywe i realne, ale czy potrafią jeszcze wzruszać i szokować. Zastanawiam się, czy możemy dowiedzieć się czegoś nowego, co nie zostało pokazane na ekranach kinowych w fabularyzowanych opowieściach o sierpniowych starciach roku 1944. Film ten na pewno ściąga z barków powstańców nadmierny patos i heroizm, wyciąga ich z ram wielkich bohaterów, w które tak usilnie są wtłaczani od lat. Ci młodzi chłopcy i dziewczyny to zwykli ludzie w niezwykłych okolicznościach.