RECENZJA: Karuzela Wichrowskiego

Karuzela to dramat rozpisany na cztery głosy indywidualistów z silnymi charakterami, którzy wkraczają w dorosłość i zaczynają wieść wspólne życie. Napięte relacje i powierzchowny kontakt sprawiają, że przyjaciele są tykającą bombą, która w momencie wybuchu ujawni sieć kłamstw i tajemnic. Robert Wichrowski podejmuje temat odpowiedzialności, przyjaźni oraz odwagi przy pomocy losów Piotra (Mateusz Janicki), Rafała(_(Mikołaj RoznerskiMikołaj Roznerski), Magdy (Karolina Kominek) oraz Natalii (Maria Pawłowska).

Reżyser zbudował świat oparty na schematach i stereotypach, a rozegranie wydarzeń pomiędzy czwórka bohaterów nie przynosi zaskakujących rozwiązań. Mimo to „Karuzela” zasługuje na uwagę, a jej największy potencjał to młoda i dynamiczna obsada, która dzięki sprawnemu oku operatora Adama Bajerskiego nadaje charakterystyczny rys każdej postaci, nie stroniąc od wątpliwości i rozterek. Operator wprowadza nas w emocjonalną huśtawkę. Przedstawia tętniący życiem Berlin, przyziemną Warszawę i groźny Afganistan, które odzwierciedlają zagubienie i rozedrganie bohaterów.

Punktem wyjścia opowieści jest miłosny trójkąt pomiędzy Piotrem, Rafałem i Magdą. Mężczyźni traktują się jak bracia, a uczucie do tej samej dziewczyny determinuje ich działania. Karuzela to spojrzenie męskim okiem na przyjaźń, która jest ważniejsza niż szczęście osobiste, daje przestrzeń dla walki o honor i odwagę. Bohaterowie toną w kłamstwie, podejmowane przez nich działania dają powierzchowne rozwiązywania problemów oraz ucieczkę od bólu zranienia i odrzucenia. Postacie z obrazu Wichrowskiego są tchórzami, którzy brak satysfakcji z życia uczuciowego zastępują wojenną adrenaliną, ryzykownymi decyzjami oraz emocjonalną stagnacją.

Kobiety w filmie Roberta Wichrowskiego, przedstawione stereotypowo, stanowią dodatek do męskiego świata i biernie towarzyszą ich poczynaniom, podporządkowując się ich woli. Razić może wiecznie smutna i cierpiąca Magda, która wypełnia życiowy plan Piotra, wpędza się w poczucie winy i ma pretensje o zmarnowane szanse. Jedynie Natalia zdaje się być poza tajemnicami, a jej uczucia są szczere, przez co niesie w sobie dziecięcą naiwność i beztroskę.

Bohaterowie filmu kręcą się niczym na tytułowej karuzeli, która nieustannie przyspiesza i zwalnia, przyprawia o zawrót głowy i daje chwile błogiej przyjemności. W karuzeli życia zmieniają się tylko pasażerowie, którzy wkraczają w dorosłość, żyją i umierają.

Film autora Francuskiego numeru, pomimo swego stereotypowego spojrzenia na role społeczne i przewidywalne postępowanie bohaterów, stawia ciekawe pytanie o to, czym jest odpowiedzialność za siebie i drugiego człowieka. Zastanawia się, jak bardzo można poświęcić się dla szczęścia bliskiej osoby, odsuwając na bok swoje własne pragnienia.