RECENZJA: Być wierną sobie

Amerykańskie liceum w niejednym już filmie zostało przedstawione jako dżungla, gdzie uczniowie gromadzą się w stada, ustalają niepisaną hierarchię, a przede wszystkim walczą ze sobą o pozycje, władze i co najważniejsze: miłosnych partnerów. W czasach kiedy szkolny korytarz przypomina wybieg modowy, a większość realnego życia przenosi się do wykreowanej internetowej rzeczywistości, Bianca (Mae Whitman) pozostaje wierna swojej luzackiej naturze.

Utarło się już w masowej świadomości, że filmy dla młodzieży kuszą niewyszukanym żartem, licznymi odwołaniami do sfery seksualnej czy kreowaniem magicznej atmosfery, gdzie brzydkie kaczątko zamienia się w łabędzia , dzięki czemu odnajduje księcia. Stereotypowe odwoływania się do mainstreamu może umacniać błędne przekonania o świecie, a przede wszystkim wpływać na samoocenę i samopoczucie nastolatek, które raczej nie przypominają wychudzonych modelek. Ari Sandel odchodzi od tego schematu, opowiada historię, w której liczy się pozostawanie sobą na przekór modom i presji społecznej. Zwraca uwagę na oryginalność Bianci, czyniąc z niej niepodważalny atut. Dziewczyna nie jest blondwłosą cheerleaderką ani typowym nerdem, tylko małą brunetką o dystansie do siebie i świata.

The duff to amerykański skrót określenia „designated ugly fat friend”, które zagościło na dobre w świadomości młodzieży zza oceanu. Jest ono używane względem osób uznawanych za mniej atrakcyjne niż ich przyjaciele, przez co stanowią dobry obiekt do porównań oraz punkt zaczepiania dla osób zainteresowanych lepszą częścią koleżeńskiego teamu. Bianca zyskuje taką łatkę, na dodatek staje się ofiarą internetowego bullyingu i nieszczęśliwie zakochaną w Tobym. Wiele rzeczy na raz spada na jej głowę, ale nie załamuje się, lecz z pomocą przyjaciela Wesa (Robbie Amell) dzielnie stawia czoła przeciwnościom. Pokazuje, że nie ma sytuacji bez wyjścia, a rzeczywistość może nas nie raz zaskoczyć.

Sandel tworzy film, który wypada lepiej niż przeciętnie na tle podobnych produkcji skierowanych do młodzieżowego odbiorcy, choć nie unika kilka potknięć. Stara się uciec od nadmiernego stereotypizowania świata, odzwierciedla współczesne pochłonięcie przez media społecznościowe, które w dużym stopniu określają tożsamość młodego człowieka.The DUFF [#ta brzydka i gruba] The duff z silną i energetyczną obsadą pozostawia jasny i czytelny przekaz, że najważniejsze to być sobą, ponieważ postrzegana atrakcyjność jest subiektywna i każdy może być czyimś „duffem”.