RECENZJA: Tajemniczy świat Magical Girl

Barbara, ciemnowłosa dziewczynka o przenikliwym spojrzeniu, z nieskrępowaną wyższością przygląda się swojemu nauczycielowi matematyki. Nie darzy go sympatią, a panujące między nimi napięcie napawa doświadczonego profesora lękiem, szczególnie że poproszona od odczytanie treści przesyłanego liściku, sprawia, że kartka znika. Dokąd zaprowadzi ta relacja? Co stanie się z tą dwójką po latach? Czy się jeszcze kiedyś spotkają? Magical Girl serwuje tajemniczy początek, aby natychmiast zmienić front i opowiedzieć o przedziwnym zbiegu okoliczności, który wpływa na życie trójki bohaterowie. Carlos Vermut niczym Krzysztof Kieślowski w Przypadku przypomina, że wpływ na koleje naszego życia mamy niewielki, a los determinuje kolejne zdarzenia.

Film, zwycięzca Złotej Muszli na festiwalu w San Sebastian, opowiada o trójce bohaterów. Barbara (Barbara Lennie to młoda żona bogatego psychoterapeuty, która zamknięta w czterech ścianach walczy ze swoimi lękami. Niesie w sobie ogromną tajemnicę, intryguje spojrzeniem i burzliwą przeszłością. Damian (Jose Sacristan), wcześniej wspomniany przeze mnie nauczyciel, właśnie wyszedł z więzienia, w którym spędził 10 lat. Natomiast Luis (Luis Bermejo) jest bezrobotnym ojcem chorej na białaczkę dziewczynki, który wszelkimi sposobami chce spełnić jej marzenie o posiadaniu niesamowicie drogiej sukienki Magical Girl słynnej japońskiej projektantki. Losy tej trójki splatają się, prowadzą do niezwykłych wydarzeń, udowadniając, że nie wszystko, czego pragniemy, co sobie zaplanujemy, możemy osiągnąć.

Magical Girl to cichy dramat niedopowiedzeń, pełen tragikomicznych wydarzeń, które rozgrywają się gdzieś między słowami. Vermut pozostawia ogromną nieodgadnioną przestrzeń dla wyobraźni widza, ledwie sugerując pewne zdarzenia czy rozwiązania, choćby wtedy, kiedy Barbra przekracza próg drzwi, otrzymując instrukcję, że może przerwać wszystko, co będzie się tam działo, wypowiadając zapisane wcześniej na kartce słowo. Można się tylko domyślać, że tajemniczym pokojom daleko jest do czerwieni i zmysłowości zaproponowanej w Pięćdziesięciu twarzach Greya.

Niespieszne tempo opowiadania i fantastyczne aktorstwo sprawia, że przedstawiona opowieść kusi, intryguje i wciąga od samego początku. Wielowątkowość poruszanych tematów, od ojcowskiej miłości do przekraczania granicy prawa i rozsądku, daje pole do egzystencjalnej eksploracji sensów i znaczeń. To film kompletny, który łączy w sobie racjonalizm dobrego scenariusza i emocjonalność żywych postaci. W końcu z ust jednego z bohaterów pada stwierdzenie, że Hiszpanie są jak korrida: rozdarci między emocjonalnością a rozsądkiem i to stanowi ich największe przekleństwo, ale również atut. Taka jest Magical Girl – łączy wyważone działania reżysera (torreadora) z szaleńczą siłą historii (byka).