RECENZJA: To nie Woody Allen!

Gdy przebrnie się przez drażniący i pretensjonalny ton głosu Isabelle (Imogen Poots), całkowicie wejdzie w konwencję specyficznego rytmu i poczucia humoru, można obejrzeć dobrą komedię o przewrotności losu. Choć Peter Bogdanovich tylko imituje twórczość Woody’ego Allena, a całość opiera na uroczym Owenie Wilsonie, to wciąż oferuje przystępne kino.

Arnold (Owen Wilson), reżyser z feministycznymi zapędami, staje się zbawcą kobiet upadłych, oferując im rozbuchane wizje przyszłości, mowy motywacyjne, a w końcu potężne zastrzyki gotówki niezbędne do rozwinięcia skrzydeł. To on staje się ojcem ich sukcesów. Podobnie jest w przypadku Isabelle – Izzy, która pragnie zostać aktorką, a w między czasie dorabia jako call girl. Arnold po wspólnie spędzonej nocy wspomaga ją finansowo, a ostatecznie daje rolę w swojej nowej sztuce.

Dziewczyna warta grzechu to wiele połączonych ze sobą postaci, które oddziałują na siebie nawzajem, tworząc komiczną i wybuchową mieszankę charakterów. Jest tutaj nieempatyczna pani psycholog (Jennifer Aniston), groteskowy detektyw (George Morfogen), uzależniony emocjonalnie od Izzy sędzia (Austin Pendleton), aktor Seth (Rhys Ifans) oraz żona Arnolda (Kathryn Hahn). Wszyscy zatopieni są w wibrującej atmosferze Nowego Jorku w pełni skupieni na sobie, dopóki ich ścieżki nie zaczną się przeplatać, prowadząc do serii komicznych wydarzeń. Szczególnie, kiedy Arnold rozpocznie reżyserię nowej sztuki na Broadway’u, która wkrótce do złudzenia zacznie przypominać jego życie.

Peter Bogdanovich sprawnie prowadzi swoich aktorów precyzyjnie wygrywających komiczne momenty. I choć nieustannie opiera się na schematach, to potrafi je obnażyć i obśmiać, przez co całość zyskuje ironiczną i groteskową wymowę. Reżyser skupia się na subiektywności przedstawiania swojej przeszłości oraz mitotwórczym kreowaniu wizerunku. Dziewczyna warta grzechu to opowieść zamknięta w ramach wywiadu z Isabelle, która odniósłszy sukces aktorski, wspomina historię, która zaprowadziła ją na sam szczyt. Urocza blondynka koloryzuje swoją przeszłość, przeinacza fakty, powołuje się na stare filmy i aktorskie legendy, aby dodać sobie nutki tajemniczości i wyjątkowości. Dużo tutaj nostalgii, humoru i śmiechu z przewrotnego losu, który lubi płatać figle.

Po raz kolejny w świecie filmu stajemy się świadkami sytuacji, kiedy życie staje się teatrem, a teatr życiem. Sztuka napisana przez Joshua (Will Forte) doskonale odzwierciedla problemy bohaterów i koresponduje z ich nastrojami, co tylko zwiększa komiczny efekt. Fabuła nie oferuje nic nowego, a jednak bawi i wywołuje czysty, niewymuszony śmiech. Bogdanovich wyraźnie inspiruje się Woodym Allenem, ale jeszcze sporo brakuje mu do mistrza gatunku. Dziewczyna warta grzechu to wybuchowy chaos, ale z ogromną dawką pozytywnej energii.