Utracone dzieciństwo. Recenzja filmu „Babai”

www.kviff.com

Dla większości osób dzieciństwo kojarzy się z sielankowym, beztroskim okresem życia, tak dalekim od problemów dorosłości. Co jednak, gdy właśnie wtedy człowiekowi brak poczucia bezpieczeństwa, a wśród najbliższych ciężko znaleźć oparcie? Czy dziecko jest w stanie przetrwać i normalnie funkcjonować, gdy straci jedyną osobę, którą kocha i której ufa?

10-letni Nori (Val Maloku) wychowuje się w patologicznym domu z agresywnym wujem (Enver Petrovci) i nieporadnym ojcem (Astrit Kabashi). Kiedy dziewczyna kuzyna chłopca zachodzi w ciążę, a ten nie chce wziąć z nią ślubu, jego ojciec bije go, żeby zmusić go do tej decyzji. Wesele jednak kosztuje, a Nori, w ramach sprzeciwu wobec zachowania wuja, postanawia wszelkimi sposobami pozbawić rodzinę pieniędzy na tą okazję. Chłopiec związany jest silnie ze swoim ojcem, lecz ten postanawia wyjechać do pracy do Niemiec, zostawiając go pod opieką swojego brata. Już dotychczas trudne życie dziecka jeszcze bardziej się komplikuje, aż w końcu decyduje się na odważny krok.

„Babai” jest pełen agresji i brutalności. Mimo, że drażnią one widza, irytują, wprowadzają niepokój, nie są nieuzasadnione. Obserwujemy, jak wpływają na głównego bohatera, jak całe jego otoczenie jest im poddane. Dziecko – symbol niewinności – jednocześnie jest ofiarą i symbolem całego systemu przemocy.

Rewelacyjnie w swojej roli sprawdził się mały Val Maloku, tworząc autentyczny portret dziecka pod kontrolą dorosłych, którym coraz mniej ufa. Visar Morina, reżyser i scenarzysta filmu, do tej pory tworzył głównie filmy krótkometrażowe, które były pokazywane na festiwalach Fresh Film Fest i w Locarno. „Babai” jest jego pierwszym pełnometrażowym filmem, na festiwalu w Karlowych Warach otrzymał za niego Nagrodę dla Najlepszego Reżysera.

www.kviff.comwww.kviff.com

Po obejrzeniu filmu można mieć mieszane uczucia. Z jednej strony w pierwszej części filmu narracja prowadzona jest bardzo powoli, wręcz męcząc widza, a sceny przemocy pozostawiają pewien niesmak. Z drugiej strony, „Babai” bardzo silnie działa na emocje, co uzasadnia zarówno prowadzenie akcji, jak i brutalność obrazu. Miejscami irytuje, w innych chwilach wzrusza, wzbudza awersję czy wręcz nienawiść w stosunku do wybranych postaci.

Obraz Moriny jest jednym z kilku filmów, które szczególnie zapadły mi w pamięć podczas festiwalu w Karlowych Warach. Ze względu na poruszanie trudnej tematyki wpływu agresji i odtrącenia na funkcjonowanie dziecka, ciężko przejść koło tego filmu obojętnie. Z pewnością zasługuje jednak na uwagę ze względu na zdjęcia, grę aktorską oraz rewelacyjne, bezkompromisowe zakończenie.


Babai, reż. Visar Morina, Niemcy / Kosowo / Macedonia / Francja 2015; Val Maloku, Astrit Kabashi, Adriana Matoshi, Enver Petrovci, Xhevedet Jashari, Alban Ukaj