RECENZJA: Absurd istnienia

Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu jest ostatnią częścią trylogii o ludzkim istnieniu, w której reżyser skupia się na poszukiwaniu sensu życia i istotny człowieczeństwa. Roy Andersson składa swój film z serii pozornie niepołączonych obrazów, doprawia je tragizmem i absurdalnym poczuciem humoru, które skłaniają do refleksji i zadumy.

Kadry precyzyjnie skonstruowane, nieruchoma kamera i wolne tempo narracji nieodłącznie kojarzą się ze szwedzkim twórcą. Postaci zatopione w przyćmionych i ponurych barwach z bladymi twarzami sprawiają wrażenie pochodu martwych za życia, gdzie stagnacja zwycięża nad nieudolnymi próbami osiągnięcia czegoś więcej. Z tego kolażu sytuacji wybijają się dwaj przyjaciele, którzy z kamiennymi obliczami odwiedzają bar, miejskie sklepiki czy hurtownie, usiłując sprzedać imprezowe zabawki własnego pomysłu (zęby wampira czy woreczek śmiechu). Ich marzeniem jest dawanie ludziom odrobiny radości, kiedy sami zatopieni są w depresyjnej tęsknocie za sukcesem.

Roy Andersson z wirtuozerią buduje świat pełen absurdu, dba o każdy szczegół, kiedy w kadrze dzieje się wiele, a znaczenie ma drugi czy trzeci plan. Uważna obserwacja gestów czy ruchu pozwala pełniej doświadczać i rozumieć filozoficzne spostrzeganie przedstawionej rzeczywistości. Choć zmieniają się sytuacje i bohaterowie, a ich drogi nie wiążą się bezpośrednio, to łączy ich wspólna przestrzeń oraz emocjonalne przygnębienie i nieustannie powtarzane zdanie „Cieszę się, że u ciebie wszystko w porządku”, które dopełnia wrażenia smutku i groteski, kontrastując z zastanym otoczeniem.

Reżyser Do ciebie, człowieku tworzy kino poetyckie, pełne gagów, które prowadzą do subtelnego odczytania jego zdania o społeczeństwie, religii czy filozofii. Ram interpretacyjnych można stworzyć do woli, starając się, jak jego bohaterowie nadać sens i znaczenie otaczającemu ich absurdowi. A tytułowy gołąb tylko obserwuje i nie może się nadziwić heroicznym staraniom, które nie przynoszą skutku.