Papierowe miasta - recenzja

Kolejna adaptacja książki Johna Greena po popularnym filmie Gwiazd naszych wina, do której scenariusz napisali ponownie Scott Neustadter oraz Michael H. Weber. Romantyczna historia o miłości dwojga ludzi u progu dorosłości, stających przed trudnymi życiowymi wyborami i szukających odpowiedzi na pytanie, co jest w życiu najważniejsze. Co zwycięży: miłość czy poszukiwanie coraz to nowych doświadczeń? I czy dla każdego to samo jest równie istotne?

Zaczyna się jak typowa amerykańska komedia dla nastolatków: zbliża się bal maturalny, chłopaki planują w końcu przeżyć swój pierwszy raz. Chodzą grzecznie do szkoły, nie należą raczej do tych „popularnych”. Jest też dziewczyna, w której od lat kocha się jeden z bohaterów: widywali się jako dzieci, ale jak to często bywa w okresie dorastania, ich drogi się rozeszły i praktycznie ze sobą nie rozmawiają. Aż do pewnego dnia, który na zawsze odmieni jego życie.

Papierowe miasta to ciepła opowieść o przyjaźni, pierwszej miłości oraz poszukiwaniu samego siebie. Celowo przerysowany portret nastolatków, z których każdy jest inny, ma inne plany, łączy ich jedna szkoła i młodzieńcze rozterki. Zdecydowanie nie jest to film podobny do Gwiazd naszych wina – poza autorami książki i scenariusza oraz tematyką młodzieżową, więcej je dzieli niż łączy. Oczywiście, w obydwu filmach poruszany jest temat miłości, jednak jest to zupełnie inne uczucie w przypadku nieuleczalnie chorej pary, a inne w wypadku zwyczajnych nastolatków, którzy prawdopodobnie nie dojrzeli jeszcze do poważnego związku. Warto również dodać, że reżyserem Papierowych miast jest Jake Schreier, który ma w swoim dorobku jak do tej pory jeden film fabularny i jeden serial telewizyjny.

Fabuła nie jest oryginalna, ale tak naprawdę można powiedzieć to o większości filmów. Prawdziwą wadą obrazu są niestety odtwórcy głównych ról: Nat Wolff jako zakochany i nieśmiały Quentin oraz Cara Delevingne w roli ekscentrycznej, wyrazistej Margo. Problem w tym, że o miłości Quentina wiemy przede wszystkim z początkowej narracji, trudno też stwierdzić, czy jest nieśmiały, zagubiony, czy też obojętny – jest po prostu nijaki. Także Margo brakuje charakteru, jako największa „gwiazda” szkolna i nietuzinkowa postać powinna być jednak bardziej charakterystyczna. Bardzo naturalni są natomiast młodzi aktorzy w roli szkolnych kolegów Quentina i Margo: Austin Abrams, Justice Smith, Halston Sage oraz Jaz Sinclair.

Komedia Schreiera to film dla każdego, kto chce wyjściem do kina poprawić sobie nastrój bez większych refleksji. Dobrze wpisuje się w serię optymistycznych amerykańskich produkcji, w których wszystko dobrze się kończy, niezależnie od tego, jakie jest to zakończenie. Bynajmniej nie stanowi to zarzutu: Papierowe miasta to rozrywka na dobrym poziomie, zarówno dla młodzieży, jak i jej rodziców.