RECENZJA: Nie zapominaj o dzieciństwie

„Mały Książę” to jedna z najbardziej znanych lektur dla dzieci i młodzieży. Jeśli napisze, że powieść Antoine’a de Saint-Exupery’ego to ponadczasowe dzieło, z pewnością się nie pomylę. Tytuł ten był kilkukrotnie ekranizowany, jednak nigdy wcześniej nie zrobiono filmu takiego jak ten, który właśnie wszedł do polskich kin. Animacja Mały Książę to coś zupełnie innego, wyróżniającego się swoją formą na tle innych filmów dla dzieci.

Twórcy zaryzykowali i zaprezentowali widzom trzy techniki tworzenia animacji. Wstęp filmu to klasyczna kreska, w trakcie której jesteśmy wprowadzeni w historię. Później dostajemy to czym współczesna animacja żyje, czyli komputerowo wygenerowany świat i postacie. Na końcu wreszcie rzecz, która dodaje całości niesamowitego uroku i klimatu. Chodzi o animacje poklatkową, która zostaje użyta w momentach, w których swój ekranowy czas dostaje tytułowy mały książę.

Co więcej historia Małego Księcia jest bardzo umiejętnie wpleciona we współczesne realia. Mała dziewczynka samotnie wychowywane przez matkę, żyje według określonego planu nakreślonego jej przez rodzicielkę. Aby zapewnić sobie należytą przyszłość musi ukończyć najlepszą szkołę i postępować według zasad wpajanych przez świat sukcesu. Dziewczynka czekając na życie podobne do tego, które posiada jej matka – wychodzi rano do pracy i wraca późnym wieczorem – poznaje starszego, brodatego pana. Początkowo niechęc przeradza się w zainteresowanie, a następnie przyjaźń. A wszystko za sprawą pogniecionej kartki, na której znajduje się opowieść o Małym Księciu.

Mały Książę to niesamowita historia, w której świat kreowany jest przez wyobraźnię i interpretację widza. W przypadku filmu animowanego Marka Osborne'a dostajemy ciekawy zabieg narracyjny, który jest całkiem słusznym posunięciem w dzisiejszych czasach. Reżyser również prezentuje nam własną interpretację literackiego pierwowzoru, wplatając przy tym uniwersalne wartości i przesłanie. Każdy z nas może kiedyś dorosnąć, ale nie powinien nigdy zapominać tego jak to jest być dzieckiem. Momentami całość ociera się o prawdziwą ekranową magię, której nie powstydziłby się Pixar czy Disney. Miałem jednak wrażenie, że twórcom zabrakło pomysłu na mocniejsze zakończenie, które dosadniej spuentowało by całą tę opowieść.

Z pewnością jest to film ważny i bardzo dobrze, że zdecydowano się na jego stworzenie. Jednym z największych plusów produkcji jest niesamowita muzyka Hansa Zimmera. Mam jednak nieodparte wrażenie, że nie każdemu dzieciakowi przypadnie on do gustu. W czasach kiedy animacja dla dzieci została wyparta przez komedię animowaną dla całej rodziny, Mały Książę może nie spełnił nadziei młodszych widzów. Chociaż strona wizualna pod każdym względem zachwyca i nie ma się czego wstydzić na tle wysokobudżetowych gigantów z Hollywood, to wstawki humorystyczne są raczej subtelnie wplecione jako dodatek. Ale to może tylko moje widzimisię i czepialstwo? Może po prostu zbyt szybko dorosłem i niektórych rzeczy nie potrafię zauważyć?


Gracjan Mikitin
Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)