Recenzja Love

Love Gaspara Noé zapowiadał się jako mocny film erotyczny na granicy kina porno. Chociaż w obrazie zdecydowanie nie można narzekać na brak scen seksu, to jednak poprzez nie budowana jest właściwa narracja, której bliżej do sentymentalnej opowieści o miłości niż taniej pornografii.

Historia Murphy’ego (Karl Glusman) i Elektry (Aomi Muyock) została przedstawiona poprzez retrospekcję – głównego bohatera poznajemy, gdy jest już w zupełnie innym miejscu w życiu, ma dziecko, nową kobietę. Przez jeden telefon Murphy wraca do przeszłości, przypominając sobie najbardziej intymne chwile z Elektrą. Kamera w powolnych ujęciach pokazuje nam świat ich namiętności, fascynacji i obsesji.

Gaspar Noé znany jest z odważnych scen seksu czy przemocy, w Love poszedł jednak o krok dalej – zrobił film erotyczny w 3D. Niewątpliwie nie było to niezbędne dla przedstawienia życia seksualnego bohaterów, podkreśla jednak wizualny efekt kilku scen „kosmicznych”, które przeplatają główne wątki obrazu. Być może było to odwołanie do samej 2001: Odysei kosmicznej Kubricka, którą przywołuje w pewnym momencie jeden z bohaterów.

Same imiona postaci wiele już o nich mówią. Mamy tu nawiązania do Prawa Murphy’ego („jeśli coś może pójść źle, to pójdzie”) i kompleksu Elektry. Syn Murphy’ego nosi imię reżysera, natomiast pracownik galerii sztuki, grany przez samego Gaspara Noé, to po prostu Noé. W głównych rolach wystąpiła dwójka debiutantów na dużym ekranie, Karl Glusman oraz Aomi Muyock, nie przeszkodziło im to jednak w tym, żeby stworzyć obraz dwojga ludzi pełen chemii i zmysłowości.

Swój wyjątkowy klimat film zawdzięcza jednak nie samym aktorom, lecz również nastrojowej muzyce Pascala Mayera oraz zdjęciom Benoîta Debie. Gaspar Noé był nie tylko reżyserem i odtwórcą jednej z ról, napisał także scenariusz do filmu, współpracował przy montażu i produkcji. Obraz został po raz pierwszy pokazany w Cannes podczas oficjalnej selekcji.

Daleko Love do pustej erotyki. Noému udało się stworzyć sentymentalny obraz miłości, w niektórych scenach czułej i delikatnej, w innych zaś ostrej, brutalnej, wręcz zwierzęcej. Jak powtarzają niejednokrotnie bohaterowie: sensem życia jest miłość – a seks jest w końcu jej najbardziej namacalnym przejawem.