Recenzja Żyć nie umierać

Rak. Trzy miesiące życia. Tak brzmi diagnoza podczas zwykłych rutynowych badań. Niespełniony aktor, który dopiero co wyszedł z alkoholizmu, musi przewartościować całe swoje życie. Tylko którą drogę wybrać, co zrobić, co zmienić, i czy jest jeszcze szansa na zmianę przeznaczenia?

Znany przede wszystkim z Ody do radości oraz seriali telewizyjnych Maciej Migas stworzył w Żyć nie umierać wiarygodny portret walki człowieka o samego siebie. Obraz inspirowany jest historią Tadeusza Szymkowa, aktora teatralnego i filmowego, odznaczonego Brązowym Krzyżem Zasługi za osiągnięcia w pracy artystycznej. W scenariuszu autorstwa Cezarego Harasimowicza rola głównego bohatera, Bartosza Kolano – mężczyzny, który musi pogodzić się z tym, że zostało mu już niewiele czasu – od początku przeznaczona była dla samego Szymkowa. Los jednak zadecydował inaczej, aktor przegrał swoją walkę.

We wspomnianą rolę wcielił się Tomasz Kot. Po świetnej kreacji w filmie Bogowie po raz kolejny udowodnił, że jest w najlepszej aktorskiej formie i potrafi poradzić sobie z najtrudniejszymi emocjami. Jego bohater to zwykły człowiek, pełen wad, problemów czy wyrzutów, nie kreuje go w żaden sposób na ofiarę losu, nie wzbudza litości. Próbuje zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem, nie popada w wątpliwości, toczy zaciętą walkę o własne życie. Co ciekawe, pomimo, że Kot nie studiował zachowań Szymkowa, można zauważyć pomiędzy nimi wręcz fizyczną zbieżność.

Podobnie jak w Chemii Bartosza Prokopowicza, która niedługo wchodzi na ekrany kin, mamy tu do czynienia z kinem osobistym. Tadeusz Szymkow był przyjacielem Cezarego Harasimowicza, podobnie, jak inspiracją do Chemii była zmarła żona Prokopowicza. Chociaż nie jest to film, który urzeka swoją formą wizualną czy dźwiękową, to właśnie szczerość opowiadanej historii jest jego największą zaletą. A wszystko to z nutą humoru i –mimo wszystko – optymizmu. Film ma swoją premierę 28 sierpnia.

Żyć nie umierać pomimo swojej tematyki nie jest wyciskaczem łez, nie gra na emocjach widza. Wręcz przeciwnie – historia bohatera została opowiedziana w sposób neutralny, bezstronny, nie ma tu oceniania bohatera czy żalu do świata. Ważniejsza jest wewnętrzna siła bohatera, nadzieja, wiara w uzdrowienie i nieustanna chęć walki wbrew wszelkim przeciwnościom losu.