RECENZJA: Słowna walka z niesprawiedliwością

Kiedy na ulicach narkotykowe gangi toczą walki, ludzie ledwo wiążą koniec z końcem, a policja permanentnie nadużywa swojej władzy, buntownicza energia poszukuje ujścia. Przemoc i agresji są ślepym zaułkiem, rewolty i protesty to tylko czubek góry lodowej, a najsilniejszą bronią okazuje się słowo – ostre, odważne i głoszące prawdę o trudnym życiu w gettcie. Straight Outta Compton z mocnym akcentem społecznym staje się nie tylko opowieścią o trudnej przyjaźni i ulicznym rapie, ale również obrazem walki ze schematami i rasizmem szalejącym w Ameryce.

Grupa znajomych z Compton żyje z dnia na dzień, szukając sposób na zarobienie pieniędzy i utrzymanie rodzin. Eazy – E (Jason Mitchell) należy do gangu narkotykowego „Crips”, a Dr. Dre (Corey Hawkins) za marne pieniądze puszcza muzykę w lokalnym klubie. Obaj kochają muzykę, ale przede wszystkim drapieżny i odważny rap. Kiedy Eazy – E zarabia pokaźną sumę, zakłada wytwórnię płytową Ruthless Records i rozpoczyna drogę na szczyt. Wraz z Ice Cube’em (O’Shea Jackson Jr.), The D.O.C (Marlon Yates Jr.), DJ Yella (Neil Brown Jr.) i MC Ren’em (Aldis Hodge) tworzą grupę NWA (Nigazz Wit Attitudes), która stopniowo podbija serca amerykańskiej młodzieży. F. Gary Gray w niemal dokumentalny sposób przedstawia losy poszczególnych członków hip – hopowego zespołu, ich wzloty i upadki, walkę z władzą i społecznym ostracyzmem.

Straight Outta Compton to film nie tylko dla fanów muzyki, którą od kilkudziesięciu lat skutecznie produkuje Dr. Dre. Opowieść zawiera w sobie nośne elementy kina akcji i społecznego komentarza. Po marszu w walce o prawa do głosowania dla czarnoskórych w Selmie nadszedł czas na głośne wykrzyczenie niezgodny na nieustanne poniżanie. To nie są już teksty, które powstawały w ramach konkurencji podczas podziemnych bitew na dissy w 8. mili, lecz otwarta wojna z rządem i policją. Grey jasno zarysowuje tezę, która towarzyszy raperom, dzieli świat na pełen odcieni szarości, pokazuje ludzi o podwójnej moralności i nieczystą walkę o wpływy. Jednocześnie nie wystawia laurki swoim bohaterom, choć ewidentnie unika kompromitujących czy dwuznacznych scen (w końcu Dr. Dre był również producentem filmu). Z uwagą patrzy na narastającą agresję, bójki i przemoc, która nieraz staje się jedynym sposobem dochodzenia swoich racji.

Dzięki temu że kamera lawiruje między bohaterami, obserwuje ich podczas pracy w studiu czy za sceną przed koncertami, mamy wrażenie otrzymania rzeczywistego materiału przygotowywanego na potrzeby promocji trasy koncertowej. Do tego niesamowite podobieństwo aktorów do rzeczywistych raperów i sugestywne aktorstwo, sprawiają, że mamy wrażenie oglądania wycinka tamtych realiów. Straight Outta Compton to obraz bezkompromisowy i wyjątkowy emocjonalnie. Uderzający wiarygodnością ułamek brutalnego męskiego świata, który może doprowadzić na sam szczyt albo na samo dno.