RECENZJA: Samotność wśród ludzi

Choćbyśmy się bardzo starali, są w życiu sytuacje nie do pokonania, bez wyjścia. Głową muru się nie przebije. I choć górnolotne stwierdzenia trącą banałem, niosą w sobie odwieczną prawdę o trudach codziennego życia i przełamywaniu barier w celu wyrwania się z przytłaczającej rutyny. Dariusz Glazer postanowił przyjrzeć się Polsce gdzieś za murem pięknych mieszkań, kolorowych ulic i wyszukanych strojów, obierając sobie za bohatera typowego przeciętniaka, który aspiruje do wyrwania się od dotychczasowego życia.

Tej szarej i ponurej Polsce przyglądali się już Krzysztof Krauze i Joanna Kos –Krauze w Placu Zbawiciela, gdzie problemy finansowe prowadziły do emocjonalnego rozpadu rodziny. Ograniczenia, na które młode małżeństwo nie miało wpływu, rozpoczęły spirale wzajemnych oskarżeń i niespełnionych oczekiwań. Podobnie jest z Mariuszem (Tomasz Schuchardt) wychowanym na zwykłym osiedlu bez strzeżonych bram i eleganckich sąsiadów. Otoczony brzydotą i nieustanną stagnacją za wszelką cenę pragnie rozpocząć lepsze i bogatsze życie niż jego matka. Jednak wyrwanie się z rodzinnego miejsca nie jest takie łatwe, a przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć.

Mur nie tyle jest kinem inicjacyjnym, ale opowieścią o samotności wśród ludzi. Mariusz ze wszystkimi problemami musi radzić sobie sam, a kiedy wydaje się, że stanął na nogi, to choroba matki (Aleksandra Konieczna) zmusza go do powrotu do punktu wyjścia. Glazer przedstawia dramat, który nie jest oryginalny. Takie małe tragedia zdarzają się wokół nas, przez co film staje się wycinkiem rzeczywistości. Nieco banalna historia o dojrzewaniu i miłości do rodzica zyskuje na wartości, dzięki stonowanej grze Schuchardta. Aktor już wielokrotnie udowodnił, że mniej znaczy więcej ,a słowa są nieraz zbędnym dopowiedzeniem.

Glazer mówi, że miejsce podchodzenia nie zawsze determinuje to, kim jesteśmy. A pragnienie wyrwania się poza mur, do lepszego świata, może być możliwe, ale wymaga ogromnych nakładów siły i determinacji. Reżyser w swoim filmie kreśli granicę między dwoma światami: tym, gdzie o wszystko trzeba zawalczyć i tym, w którym rzeczy są na wyciągnięcie ręki. Jednocześnie nie wartościuje tych rzeczywistości, nie ocenia, a jedynie ze smutkiem przygląda się heroicznym walkom o szczęście. Codzienność jest banalna, ale może w niej tkwi piękno małych gestów. A Mur daje nadzieję na dobre opowiadanie nudnych historii.