RECENZJA: Piekielne wakacje Griswoldów

Rusty (Ed Helms) ratuje samolot, który nieudolnie pilotowany przed starzejącego się kolegę wpada w liczne turbulencje i szybko traci wysokość. Jest cichym bohaterem, na którego nikt nie zwraca uwagi, ale nie wydaje się sfrustrowany czy nieszczęśliwy. Jego prawdziwą ostoją jest rodzina: urocza żona Debbie (Christina Applegate) i synowie. Radosna rutyna, które daje mu satysfakcję sprawia, że nie spostrzega coraz większego smutku i niezadowolenia ze strony żony. Te wakacje mają wszystko zmienić – wnieść coś nowego w ich związek oraz zbliżyć wiecznie skłóconych braci.

John Francis Daley i Jonathan M. Goldstein tworzą komedię familijną zahaczającą o kino drogi, gdzie bohaterowie dowiadują się prawdy o sobie i przechodzą metamorfozę. Rodzina z Chicago wyrusza przez całą Amerykę do miejsca z dzieciństwa Rusty’ego, parku rozrywki Walley World. Podróż obfituje w liczne wypadki, przypadki i katastrofy, które ku uciesze widzów, sprawdzają wytrzymałość rodziny Girswoldów. Stłuczki, rozmowy i przekomarzania, momenty wzruszenia i niemałego obrzydzenia składają się na opowieść o poszukiwaniu esencji szczęścia w małych rzeczach.

W nowym zwierciadle: Wakacje opiera się na niewyszukanym humorze. Pełno tutaj wydzielin, dowcipów fekalno – wymiotnych, które niebezpiecznie balansują na granicy dobrego smaku oraz seksualnych aluzji. Na podobnym koncepcie zbudowana była komedia Millerowie, którą na swym ramionach niosła fenomenalna obsada. W tegorocznej ofercie wakacyjnej jest podobnie, a na pochwałę zasługuje dobrze skonstruowana ścieżka dźwiękowa (rodzinny hit Seal „Kiss from a rose” oraz genialnie wybrzmiewające I Can’t Live (If Living Is Without You) Mariah Carey podczas niebezpiecznego spływu kajakowego). I choć większość scen szczerze bawi, to zdarzają się przedłużone gagi, które marnują potencjał komediowy.

Każdy W nowym zwierciadle znajdzie coś dla siebie. Braterską miłość, młodzieńczą inicjację, subtelne uczucia czy wulgarne obnoszenie się seksualnością. Pomimo kontrowersyjnych scen, reżyserowie pozostają dość konserwatywni. Pochwała rodzinnych wartości, zrozumienia i wzajemnego szacunku, to morał, który zostaje nienachlanie podany. Pomimo kilku potknięć, to wciąż dobra zabawa.