RECENZJA: Barwna jesień życia

Rewitalizacja starszych ludzi, którzy po przejściu na emeryturę popadają w smutną rutynę samotności coraz częściej pojawia się głównym nurcie kina hollywoodzkiego. Bohater po 60 – tce przestaje być malkontentem grającym na główne postaci, ale zyskuje swoje życie pełne pasji i zainteresowań. Zyskuje wachlarz barwnych cech wyciągających go z cienia narzekania i choroby, dostaje zakręconych przyjaciół (seria Hotel Marigold, Kwartet) czy szansę na miłość (Lepiej być nie może) i zabawę (Last Vegas). Nancy Meyers po To skomplikowane, gdzie przyglądała się relacjom erotycznym i uczuciowym dwójki rozwodników, postanowiła opowiedzieć historię mentorską, w której starszy i doświadczony mężczyzna może stać się przewodnikiem i wsparciem w zwariowanym świecie.

Ben Whittaker (Robert De Niro) skończył 70 lat i samotnie żyje w luksusowym domu, który niegdyś zamieszkiwał ze swoją żoną. Nie może narzekać na samotność, ale liczne pogrzeby nieustannie przypominają mu o mijającym czasie. Jak z nieba spada mu w ręce oferta stażu dla starszych ludzi w internetowej firmie odzieżowej. Jego wiedza na temat branży jest znikoma, ale z zapałem i werwą, godną młodych pracowników, rozpoczyna nowy etap w życiu jako prywatny asystent założycielki firmy Jules Ostin (Anne Hathaway).

Meyers zestawiła ze sobą dwa silne charaktery: uroczego starszego pana, który posiada zmysł obserwatora i ogromne życiowe doświadczenie oraz kobietę sukcesu stającą na głowie, aby pogodzić życie prywatne z zawodowym. Zderzenie oazy spokoju i kłębka nerwów jest doskonałym punktem wyjścia do opowieści o trosce, ludzkich relacjach i zbawiennym wpływie rozmowy na drugiego człowieka. Duet De Niro – Hathaway odnajduje rodzicielską chemię i roztacza wokół siebie niesamowitą aurę zrozumienia.

Jednak reżyserka nie ogranicza się tylko do ich relacji. Na scenę wkracza nowa miłość, koledzy z pracy oraz Pan Mama (mąż Jules), który poświęcił karierę zawodową dla rodziny i zajmuje się domem oraz córką. Wątek feministyczny oraz współczesne problemy młodych ludzi z rozpoczęciem życia na własny rachunek z powodzeniem odnajdują miejsce w fabule Praktykanta, ale nikną niedokończone w wielości poruszanych spraw. Reżyserka Lepiej późno niż później na drugim planie żongluje stereotypami, tworzy bohaterów, którzy stają się tylko dopełnieniem i tłem dla głównej pary filmu. Ale to nie szkodzi, w końcu rozpływamy się w cieple i uroku osobistym samego Roberta De Niro, który porzucił gangsterską powłokę na rzecz elegancji i stonowania.

Praktykantowi towarzyszy przesłanie, że powinniśmy żyć w zgodzie ze swoimi pragnieniami. Jules rozdarta pomiędzy dwoma światami, nie może porzucić jednego na rzecz drugiego. Kroczenie własną ścieżką aspiracji staje się życiowym celem, ale sprawdza się tylko w wypadku Whittakera i Ostin, podczas gdy reszta bohaterów musi się pogodzić ze swoim losem i wykonywać męczące obowiązki. Meyers tworzy opowieść o współczesnej kobiecie sukcesu, która potrzebuje dobrego przyjaciela gwarantującego równowagę psychiczną. I choć film pełen jest humoru i melancholijnych nut, to razi jednowymiarowym przedstawieniem postaci i nieskazitelnością głównych bohaterów. Lecz to nie jest ważne w momencie, kiedy z ekranu płynie pozytywna energia poprawnego filmu.