Recenzja Demona Marcina Wrony

Pyton i Żaneta przygotowują się do ślubu. Pan młody poznaje rodziców i brata dziewczyny, otrzymują również prezent – stary dom. Sielanka kończy się, gdy Pyton dzień przed weselem znajduje w jego pobliżu ludzkie szczątki. Zaczyna zachowywać się inaczej, nie poznaje go ani ukochana, ani przyjaciel. Co się z nim stało i czy miało na to wpływ tajemnicze znalezisko?

Demon, ostatni film Marcina Wrony, to obraz na pograniczu horroru, thrillera, kryminału i dramatu społecznego na wzór Smarzowskiego. Powstał na podstawie sztuki „Przylgnięcie” Piotra Rowickiego, odnoszącej się do żydowskiego motywu dybuka, czyli wstąpienia ducha zmarłego w żyjącą osobę. To właśnie spotkało głównego bohatera – podczas wesela wyraźnie widzimy, że Pyton z kimś „walczy”, zachowuje się jakby był opętany lub cierpiał na skrywaną wcześniej chorobę psychiczną.

Scenariusz do Demona napisali wspólnie Marcin Wrona oraz Paweł Maślona, reżyser i scenarzysta świetnych etiud – za Magmę otrzymał nagrodę w Konkursie Młodego Kina na festiwalu w Gdyni w 2013 roku. Demon jest pierwszym jego filmem pełnometrażowym. Warto w tym miejscu wspomnieć o kilku obiecujących, mniej lub bardziej znanych aktorach młodego pokolenia: Agnieszce Żulewskiej, znaną również z Chemii, Tomaszu Schuchardzie, który zagrał również w poprzednim filmie Wrony oraz Filipie Pławiaku, odtwórcy głównej roli w tegorocznym Czerwonym pająku Koszałki , tu w roli kuzyna.

Większą część filmu stanowi wesele bohaterów. Ojciec Żanety postanawia wszystkich spić, gdy z jego zięciem coś zaczyna się dziać, żeby następnego ranka niczego nie pamiętali. Świetny jest tutaj Andrzej Grabowski, wystarczająco odwracając uwagę od księdza (Cezary Kosiński) czy lekarza (Adam Woronowicz). Ze względu na niedawną premierę Chemii dość ciężko ogląda się we wspólnych scenach Agnieszkę Żulewską i Tomasza Schuchardta, którzy grają na tyle podobnie, co w poprzednim filmie, że widz się zaczyna zastanawiać,czy aby na pewno kobieta wybrała odpowiedniego mężczyznę – a biorąc pod uwagę bieg wydarzeń ma coraz większe wątpliwości.

Największym atutem filmu jest kreacja głównego bohatera, Pytona, którą stworzył izraelski aktor Itay Tiran. Ten młody artysta ukończył Szkołę Sztuk Teatralnych Beit Zvi w Ramat Gan w Izraelu, ma również wykształcenie muzyczne. Za film Wybaczenie otrzymał nominację do Izraelskiej Nagrody Filmowej. W Demonie rewelacyjnie wciela się w postać owładniętego przez obcą siłę człowieka, który powoli zmienia się, tracąc kontrolę nad własnym zachowaniem. Warto wspomnieć także o zdjęciach Pawła Flisa, świetnie oddających mroczną atmosferę filmu.

Wiele jest w Demonie odniesień do innych twórców polskiego kina, do motywów żydowskich. Stylistycznie jest nierówny – miesza się tu kilka gatunków, co jednocześnie jest zaletą, bo nie jest to film jednoznaczny, z drugiej jednak wprowadza mętlik i cieżko się czasami widzowi połapać w natłoku wydarzeń. Mimo to, demoniczna postać Pytona, ciekawa fabuła, a także liczne nawiązania do znanych obrazów sprawiają, że mamy do czynienia z kinem na dobrym poziomie.