RECENZJA: Sufrażystka Carey Mulligan

Rzeczywistość dostarcza nam najlepszych scenariuszy. Wyraziste postaci, niezłomne postawy i walka o ideały do upadłego. Rewolucja przemysłowa rozpędziła pociąg historii, a etos pracy urósł w siłę. Kobiety i dzieci zaczęły pracować w pocie czoła, pozostając pod kuratelą ojców i mężów. Wyzyskiwane i niedostatecznie opłacane pragną równego traktowania i prawa do głosowania. Flagowe hasło „głosowanie dla kobiet” zdobi transparenty i broszury brytyjskiego ruchu sufrażystek, który wyrusza na wojnę z patriarchalnym światem. Sarah Gavron wrzuca nas w wir feministycznej walki, która zyskuje twarz Carey Mulligan.

W Sufrażystce mieszają się postaci fikcyjne i historyczne, aby uszyć heroinę na miarę tamtych czasów. W końcu na ekranie podział jest jasny i czytelny: mężczyźni są źli i nieotwarci na nowe idee, a uciemiężone kobiety niosą w sobie odwagę i siłę, by głośno mówić o potrzebie zmian. Maud (Mulligan) nie zna innego świata. Wcześnie rano wstaje, przygotowuje śniadanie dla męża i syna, a potem w pocie czoła pracuje przez cały dzień w pralni. Jej szef jest ucieleśnieniem najgorszych koszmarów. Mizogin i tyran traktuje swoje pracownice jak własność. Kobieta przypadkiem poznaje członkinie ruchu sufrażystek i wplątana w ich działania, zaczyna dostrzegać niesprawiedliwość i potrzebę zmiany.

Film Gavron mógł być opowieścią kobiety o kobietach. Hołdem dla tych, które (choć zabrzmi to patetycznie) poświęciły swoje życie dla przyszłych pokoleń, ale zabrakło iskry interesującego opowiadania. Sufrażystka nie jest bowiem historią działania ruchu kobiet, bo nie ma tu analizy i szerszego spojrzenia, a tylko portretem jednowymiarowej Maud. Mulligan przejęła film dla siebie i momentami jest w stanie stworzyć postać z krwi i kości, dzięki czemu wierzymy w jej dojrzewanie i przemianę. Reszta bohaterów to czarno – białe figury będące na usługach fabularnych wydarzeń.

Społeczne przemiany dokonują się na drodze rewolucji, która nie może obejść się bez ofiar. Niezłomność postaw i determinacja mogą doprowadzić do upragnionych rezultatów. Reżyserka wygłasza oczywiste prawdy, otula je w piękny kostium i aktorskie twarze, dzięki czemu Sufrażystka staje się ładną przypowiastką o niezłomnej sile kobiet.