RECENZJA: Dobry dinozaur pokonuje strach

Dinozaury nie wyginęły. Wielki meteoryt nie uderzył w Ziemię, dzięki czemu świat wygląda całkiem inaczej. Bez drapaczy chmur, smogu zanieczyszczeń i nieustannej presji osiągnięć toczy się życie zgodne z naturą. Dinozaury w duchu ewolucji wspięły się na wyższy szczebel rozwoju, zyskały zdolności intelektualne, tworzą rodziny, uprawiają rolę. Stały się pełnoprawnymi istotami tworzącymi cywilizację. Disney i Pixar ponownie sięgają po magiczny świat natury, aby opowiedzieć o przyjaźni, odwadze i oswajaniu się ze strachem, dzięki czemu Dobry dinozaur jest ciekawą edukacyjną podróżą dla dzieci. Niestety tylko dla nich.

Opowieść Petera Sohn jest kinem drogi i grozy, w którym dominują wyszczerzone kły, szpony i nieprzychylna natura. Strachliwy Arlo musi się zmierzyć z własnymi lękami, pokonać swoje słabości i zagubiony powrócić do rodzinnego domu. W niebezpiecznej wyprawie towarzyszy mu Bąbel, ludzkie dziecko wciąż kroczące na czterech kończynach z zachowania przypominające wyjątkowo zaradnego szczeniaka. Uroczy duet obwąchuje się, dociera, aby wspólnie pokonać atak węża, pterodaktyli czy przetrwać burzę. To właśnie interakcja między bohaterami niesie ze sobą najwięcej ciepła i zrozumienia. Nawet będąc zupełnie różnymi osobami, można odnaleźć wspólny język i zdobyć prawdziwego przyjaciela.

Dobry dinozaur dostarcza prawdziwej huśtawki emocjonalnej. Sohn przeskakuje od pogodnej aury pieszej wędrówki do mrożących krew w żyłach ataków nieprzyjaciół. Życie Arlo co chwilę jest zagrożone, a brutalność niektórych zachowań jest zbyt dosłowna dla dzieci. Pomimo wielu perypetii, opowieść staje się przewidywalną sinusoidą, w której każdy kłopot przynosi łatwe rozwiązanie. Po kilku chwilach orientujemy się, że strasznie nudno jest w zaprezentowanej dziczy, a zachwycać mogą jedynie niesamowicie wiarygodne animacje.

Właśnie animacja stanowi najmocniejszą stronę Dobrego dinozaura. Przedstawiony świat jawi się serią barw, przypominając zdjęcia z National Geographic. Aż trudno uwierzyć, że ten obraz nie jest rzeczywisty, a tylko wykreowany przez animatorów. Zupełnie inaczej ma się sprawa z postaciami i zwierzętami. Od razu widać umowność przedstawienia, która fakturą przypomina bohaterów Toy Story. I choć nie można Arlo odmówić uroku, to dominująca groza i niebezpieczne ataki mogą przyprawić o nocne koszmary.

Opowieść o gadającym dinozaurze i chłopcu niemowie mogła nieść w sobie dreszcz niespokojnych emocji, być niesamowitą przygodą, ale zatapia się w konsekwentnym epatowaniu brutalnością. Zbyt dużą jak na disnejowską bajkę. Jednakże Sohnowi udaje się zawrzeć uniwersalne przesłanie o byciu odważnym, życiu w zgodzie ze sobą i szanowaniu przyjaciół. To jednak za mało, aby opowiedzieć przejmującą historię.

Ocena: 4/10