RECENZJA: Kochajmy się od święta

Świąteczny czas jest coraz mniej magiczny. W pędzie biegamy po prezenty, w szale sprzątamy mieszkania i domy, aby zaimponować zaproszonym gościom. Z nerwowością oczekujemy pytań o nasze życie prywatne, uczuciowe i zawodowe, zapominając co jest najbardziej istotne w wigilijny wieczór. Jessie Nelson przychodzi z pomocą i oferuje komfortową opowieść, która podniesie na duchu, poklepie po plecach, czasami wywoła uśmiech. Co najważniejsze, przypomni, że lekiem na całe zło jest szczerości i rodzinna miłość.

Kochajmy się od święta przynosi szaleńczą ilość wątków, które zostają splecione w jedną historię opowiadaną przez słodkiego i bystrego psa (no właśnie!) rodziny Cooperów. Zwierzak od lat przygląda się relacjom swoich właścicieli, dostrzega rzeczy niewidzialne dla oczu i zastanawia się, co stało się z tą niegdyś szczęśliwą rodziną. Czasami aż trudno uwierzyć, że udało mu się zebrać te wszystkie spostrzeżenia i dostrzec jakąś całość w nieokiełznanym chaosie. A tak właśnie jest w filmie Nelson: chaotycznie. Otrzymujemy plejadę aktorów, którzy duszą się w przydzielonych im konwencjach, nie mając czasu, aby przywiązać do siebie widzów.

Twórcy każdemu z bohaterowi prezentują problem, z którym musi się zmagać. Mamy bezrobocie, rozwód, zdradę, zazdrość o starszą siostrę czy związek z długoletnim stażem, a przede wszystkim lęk przed przyszłością. W podobnej konwencji są utrzymane nasze rodzime Listy do M., w których lekiem na całe zło jest miłość. U reżyserki Sam najważniejsza jest rodzina i siła, z jaką potrafi się zjednoczyć w sytuacji kryzysowej. Dlatego też Kochajmy się od święta niesie w sobie dużo uroku i ciepła w nieco moralizatorskim tonie.

W całej mnogości bohaterów najbardziej charyzmatycznie wypada Eleanor (Olivia Wilde), która zdradzona przez męża wdaje się w romans z żonatym mężczyzną. Jednak przypadkowo napotkany na lotnisku żołnierz Joe (Jake Lacy) gwarantuje jej historię niczym z komedii romantycznej. Wilde pełna energii, ciętych ripost i one linerów jest nośnikiem humoru, nostalgii i niegasnącego entuzjazmu.

W tej świątecznej komedii udało się zawrzeć namiastkę melodramatu, kryminału i romantyzmu, które zatopione w schematach nie zaskakują niczym nowym. Kochajmy się od święta nie jest powiewem świeżości, ale doskonale spełni swoją rolę ciepłej opowiastki na święta.

Ocena: 5/10