RECENZJA: Słaba płeć?

Komedia obyczajowa nie ma u nas zbyt dobrej renomy. Wysilony humor zakrawający o żenujące gagi, które nieustannie wiązały się z rozczarowaniem i zdegustowaniem brakiem dobrego smaków wśród rodzimych twórców. Krzysztof Lang nie był w tej kwestii wyjątkiem, ale jego Słaba płeć? niesie w sobie pewną świeżość i lekkość, która napawa optymizmem. W końcu kobiety są silne i potrafią zawalczyć o siebie.

Zośka (Olga Bołądź) jest zaprogramowana na sukces. Od dzieciństwa zawsze najlepsza, ciągle musi udowadniać sobie i światu, że stać ją na wiele. Warszawa staje się spełnieniem marzeń. Miejscem, gdzie może rozwijać skrzydła i piąć się po szczeblach kariery. Jednak, jak to zwykle bywa, zderzenie z rzeczywistością jest bolesne, a za apartament w Wilanowie musi wystarczyć kawalerka na kredyt i wierny przyjaciel pies. Poukładane życie Zośki lega w gruzach, kiedy w grę wchodzi utracona przyjaźń i zdrada, a korporacyjna rzeczywistość staje się mglistym wspomnieniem w codziennej monotonni poszukiwania pracy. Jedyną nadzieją na odzyskanie twarzy i obronienie kobiecego honoru jest zemsta.

Słaba płeć? staje się wielowątkową opowieścią o poszukiwaniu szczęścia, przybieraniu masek, a także zatracaniu siebie w rutynowej pracy. Ta różnorodność znajduje odzwierciedlenie w wachlarzu charakterów i wydarzeń, co momentami razi chaotycznością i dziurami scenariuszowymi. Szczególnie kiedy pojawiają się chwytliwe one – lineary bez uprzedniego wprowadzenia kontekstu. Najlepiej z komediową maszyną radzi sobie Piotr Głowacki, który jako szef eksponuje najgorsze cechy lidera: brak kompetencji, ignorancja i buta. I choć reżyser Miłości na wybiegu buduje postaci w oparciu o stereotypy, ciepło obśmiewa ich przywary.

Cieszy fakt, że na ekranie nie pojawiają się beztroscy ludzie spędzający czas w modnych warszawskich knajpkach, pozbawieni problemów finansowych, dzięki czemu Langowi trochę bliżej rzeczywistości. A Warszawa okiem Michaela Coultera (autor zdjęć m.in. do Notting Hill) staje się europejską stolicą pełną różnorodności i życia. Widać mekkę korporacji, luksus bogatych, ale też uroczą i nieco zapomnianą Pragę, gdzie czas płynie wolniej, a relacje międzyludzkie są pełne zrozumienia.

W Słabej płci? nie brakuje ciepła i okazji do wzruszeń. Zośka pokazuje, że zemsta jest słodka, a życie w zgodzie z samym sobą prowadzi do harmonii i szczęścia. Krzysztofowi Langowi daleko do brawury Lejdis Tomasza Koneckiego czy banalności Och Karol 2 Piotra Wereśniaka, dzięki czemu plasuje się w bezpiecznym środku poprawnego opowiadania, które gwarantuje niegłupią rozrywkę o kobiecej sile i niezależności. Choć nie jest to feministyczny manifest, płeć piękna góruje nad mężczyznami.

Ocena: 6/10