BERLINALE 2016: Midnight Special

Alternatywna rzeczywistość. Świat, ktory istnieje ponad tym dobrze nam znanym. Jeff Nichols kreuje rzeczywistość, w której, niczym w Tomorrowland, toczy się zycie podobnych nam istot w zupełnie innym wymiarze, podczas gdy my nie jesteśmy niczego świadomi. Alton(Jaeden Lieberher) choć jest synem ludzi, przynależy do innego świata. Posiada tajemną wiedzę, którą pragną pozyskać ludzie z FBI i NSA. Co prowadzi do konfliktu, dziecko staje się cennym towarem, o który toczy się walka.

Midnight Special to mieszanka science-fiction i kina drogi, które przywodzi na myśl E.T. Stevena Spielberga. Zdaje się, że Alton trafił na Ziemię przez przypadek. Nie pasuje tutaj, a jego ojciec wraz ze swoim kumplem zrobią wszystko, aby pomóc dziecku wrócić do miejsca, gdzie należy.

Nichols już w Take Shelter poruszał temat rodzicielskiej miłości, która jest w stanie pokonać wszelkie przeciwności, aby zepewnić swoim dzieciom bezpieczeństwo i szczęście. Michael Shannon jako stały aktor amerykańskiego reżysera, ponownie wciela się w zdesperowanego ojca. Staje się waleczną jednostką, ktora przedkłada dobro dziecka ponad swoje. W tej drodze towarzyszy mu Joel Edgerton i Kirsten Dunst, ktora oświecona i nieco oderwana od rzeczywistości przypomina Justine z Melancholii Larsa von Triera. Przemierzają oni Amerykę, aby na czas znaleźć się w miejscu spotkania Altona z ludźmi z jego świata.

Midnight Special łączy filmowe klisze, zbiera obrazowe inspiracje, ale nie tworzy niczego oryginalnego z tej mieszanki. Świetlne wybuchy, pole magnetyczne i łany zboża są nam już znane z Interstellera. I choć cała nadzieja na indywidualny rys pozostała w Adamie Driverze, to jego jedna mina wykorzystywana już w kilku filmach i wymuszone poczucie humoru, nie przynoszą wytchnienia. Jeff Nichols odtwarza tą samą historię jednostki kontra reszta świata, zmienia tylko miejsce i okoliczności. A przez zlepek filmowych odniesień, Midnight Special staje się przewidywalną baśnią o życiu w zgodzie z samym sobą.