BERLINALE 2016: Indignation i Being 17

Indignation

Ameryka lat 50. to kraj twardych zasad, patriarchatu i nieustannego strachu o rzeszę młodych ludzi, którzy wylądowali na wojnie w Korei. James Schamus przedstawia historię młodego mężczyzny wkraczającego na ścieżkę samodzielności, któremu przyjdzie się zmierzyć z trudną rodzicielską miłością oraz przeciwstawić się autorytetom.

Marcus (Logan Lerman) nie jest buntownikiem. Chłopak z dobrego domu, który jako pierwszy z rodziny dostaje się na studia i marzy o karierze sędziego. Oczytany i wygadany dzielnie potrafi bronić swoich racji, poszukując myślicieli, za ktorymi moze podążać. Indywidualista nieskory przynależeć do jakiejkolwiek grupy czy uniwersyteckiej organizacji przeżywa swoje pierwsze razy: poważna dyskusja, kłótnia czy miłość.

Indignation to kino o dorastaniu, ale zatopione w pięknej melancholijnej formie. Buntownicy nie ogłaszają rebelii, a potrafią przedstawiać racjonalne argumenty. Uporządkowani i eleganccy mężczyźni szarmancko walczą o względy kobiet. A Schamus przedstawia świat, ktorego juz nie ma i na szczęście nie czyni z niego muzealnego postumentu stworzonego do zachwycania się.

Ten film tętni życiem za sprawą charyzmatycznych młodych aktorów: Logana Lerman i Sarah Gadon. Gadon jako Olivia jest ucieleśnieniem wizji dziewczyny z sąsiedztwa, podczas gdy Lerman przypomina Buntownika z wyboru. Cały świat jest spójny i magicznie wciągający rownież dzieki muzyce i stonowanym zdjęciom.

Indignation pokazuje, że choć minęło wiele czasu, to problemy dorastania pozostały te same. Młodzi ludzie wciąż są rozdarci między marzeniami a powinnościami. To, co jest wyjątkowe w filmie Schamusa to humor i lekka forma, która nie czyni z dorastania przeprawy przez rwący rzekę a jedynie interesującą podróż do nowego świata. Choć nie zawsze lepszego.

Ocena: 7/10

Being 17

Being 17 to kolejna propozycja filmowa o dorastaniu i mierzeniu się ze społecznymi oczekiwaniami. Francuskie kino subtelnych opowieści przypomina Brokeback Mountain Anga Lee w młodzieżowej wersji. A jak przystało na kino europejskie, reżyser nie jest skrępowany nadmierną pruderią i obowiązkiem zachowawczego przedstawiania. I choć Being 17 nie obfituje w miłosne uniesienia, zawiera w sobie jedną z piękniejszych i odważniejszych erotycznych scen ostatnich czasów.

Po Życiu Adeli Abdellatifa Kechichego kino LGBT coraz częściej wkracza do mainstreamu, lecz nie wychodzi poza ramy art housowych opowieści. Pełna napięć relacja między Damienem (Kacey Mottet Klein) a Thomasem (Corentin Fila) zapowiada młodzieżową opowieść o ustalaniu pozycji władzy i siły, o męskiej walce o dominację, jak i o szkolnym prześladowaniu. I choć podskórnie czuje się, że coś jest na rzeczy, to André Techine nie prowokuje radykalnymi ruchami, pozostawiając całą historię w ramach słów niewypowiedzianych.

Damien próbuje sobie poradzić ze swoją tożsamością. Nie do końca akceptuje swoją fascynację kolegą z klasy, a jedyny sposob na oddalenie problemu odnajduje w agresji i wykluczeniu. Syn lekarza wojskowego, wychowany w poszanowaniu tradycyjnych wartość, podczas nieobecności ojca przejmuje rolę głowy rodziny. Nie daje się zamknąć w stereotypowym postrzeganiu. Natomiast Thomas z ogromną pewnością wchodzi w buty męskiego mężczyzny, gotowego zaopiekować się całym domem i stawić czoła przeciwnościom. Początkowo wrogowie zostają zmuszeni przez okolicznosci, jak i rodziców, aby na jakiś czas zamkeszkać w jednym domu. Rodząca się przyjaźń przekracza granice intymności, a oboje prezentują wyjątkową dojrzałość w odkrywaniu siebie.

Techine nie robi niczego na siłę. Nie walczy o przykucie uwagi widza przed nadmierne cielesne ekspozycji czy emocjonalny ekshibicjonizm. W jego świecie wszystko po prostu soę wydarza, a młodzi ludzie w końcu zostali pozbawieniu głupiej łatki buntowników bez powodu. Being 17 jest mądrą opowieścią o przyznaniu się przed samym sobą do bycia gejem. To historia akceptacji i pięknego uczucia, które w dużej mierze zasadza się na psychicznym zaangażowaniu i trosce o drugiego człowieka.

Ocena: 7/10