RECENZJA: Vinyl - Sezon 1: Odcinek 1

Martin Scorsese ponownie łączy swoje siły ze stacją HBO. I podobnie jak to było przy okazji serialu Zakazane imperium, jak i teraz, przy Vinylu pomaga mu Terence Winter. Zresztą współpraca obu panów – nieważne czy mówimy tutaj o telewizji czy o kinie – układa się wyśmienicie. To własnie Winter napisał scenariusz do ostatniego filmu uznanego reżysera, Wilk z Wall Street. Otrzymał zresztą za niego zasłużoną nominację do Oscara. Ten tekst nie jest jednak o tym, a o kolejnym znakomicie zapowiadającym się serialu stacji HBO.

Vinyl to historia Richie’ego Finestry, szefa wytwórni płytowej która chce odnieść sukces w muzycznym półświatku. Oczywiście nie jest to łatwe, bo i konkurencja spora. Fabuła została podzielona na dwa okresy, dzięki czemu głównego bohatera poznajemy w momencie, kiedy ten dopiero zaczyna raczkować w przemyśle muzycznym oraz w sytuacji gdy z tego szczytu może spaść w każdej chwili, co zmusza go do sprzedania swojej firmy. Pierwszy odcinek trwający aż 108 minut (!) został wyreżyserowany przez samego Martina Scorsese. Jest to swoiste wprowadzenie do świata pełnego pięknych kobiet, wielkich pieniędzy, kilogramów narkotyków i świetnej muzyki.

I to właśnie dzięki takiej narracji możemy uświadczyć przemian jakie zajdą w życiu głównego bohatera. Z początku pełen werwy, młody mężczyzna chcący robić wielką karierę, mający jakieś ideę. Później zmęczony życiem, nie stroniący od alkoholu i narkotyków gość, który spycha na dalszy plan swoją rodzinę. Bobby Cannavale jest w swojej roli świetny. Widać różnice na jego twarzy w zależności, na którym etapie życia się znajduje. Świat przemocy i korupcji odcisnął na nim swoje piętno.

Vinyl zresztą nie tylko głownym bohaterem stoi. Przez niespełna dwugodzinny odcinek przewija sie plejada niezwykle interesujących postaci. Od wspólników Richie’ego, po dziewczynę od kanapek, która podobnie jak jej szef chce robić karierę, nawet jeśli miałaby to być kariera zrobiona przez łóżka, aż po Roberta Planta, wokalistę legendarnych Zeppelinów.

Nie miałem okazji żyć w latach siedemdziesiątych, więc z własnego doświadczenia nie mogę powiedzieć o tej epoce nic. Jednak Scorsese, Winter i trzeci ze współtwórców tej serii, Mick Jagger całkowicie przekonali mnie do wizji tego świata. Wszystkie scenografie, kostiumy, auta, zachowanie ludzie – ja to całkowicie kupuje i daje się ponieść klimatowi tamtych lat, który został zaprezentowany w odcinku pilotowym. Fani muzyki z pewnością będą wniebowzięci, kiedy usłyszą kawałki takich zespołów jak Slade, Led Zeppelin czy Black Sabbath.

Pierwszy epizod to istny rollercoster pokazujący, że i z muzycznego materiału można stworzyć coś na miarę Chłopców z ferajny. Pilot bez ogródek pokazuje, że świat gangsterski nie różni się bardzo od tego muzycznego. Chciałoby się rzecz – biznes to biznes. W nim nie ma reguł i tylko najtwardsi będą mogli pozostać w grze. A Vinylem, stacja HBO pokazuje, że gra o tron może rozgrywać się na różnych płaszczyznach.

A tę rozgrywkę, jak najbardziej warto śledzić dalej, ponieważ może okazać, że obcujemy z najlepszą tegoroczną propozycją, jaka zostanie zaproponowana przez amerykańskie stacje telewizyjne.

Ocena: 8/10
Pierwszy odcinek serialu VINYL do obejrzenia leganie i za darmo na www.hbogo.pl.


Gracjan Mikitin
Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)