BERLINALE 2016: Michalina Olszańska

Michalina Olszańska ma już za sobą kilka filmowych ról. Pojawiła się w obrazach Jacka Bromskiego czy Władysława Pasikowskiego, ale główna rolę zagrała u Agnieszki Smoczyńskiej w Córkach dancingu. Jednak zanim zaczęła pracę nad polskim musicalem o syrenach, pojawiła się w debiucie czeskich reżyserów Petra Kazda i Tomasa Weinreba Ja, Olga Hepnarova. Obraz miał swoją premierę na Berlinale, a Olszańska zagrała w nim główną rolę.

Olga Hepnerova jest postacią, ktora budzi silne emocje. Co było najtrudniejsze w kreowaniu tej roli?

Najtrudniejsze było, aby nie zrobic z niej potwora. Tylko osobę, z którą jakkolwiek można się utożsamić. Nie chciałam przedstawić osoby chorej psychicznie, bo ta historia wtedy by się nie obroniła. Chodziło o to, zeby pokazać osobę taką, jak my. Tylko że z silną depresją, której nikt nie pomógł. Chociaż próbowano, nikt jej nie chciał zrozumieć.

Jak przygotowywałas sie do tej roli?

Chłopcy (reżyserzy – przyp.red.) podesłali mi sporo materiałów. Niestety spora czesc była po czesku, więc nie mogłam do końca ich przyjąć, ale ten film jest rodzajem upamietnienia prawdziwej postaci. Choc zdarzyło mi się juz parę razu grać postać, ktora żyła, to zawsze starałam się dodać jej coś innego, dlatego ze film jest metaforą, symbolizuje postać a nie odzwierciedla jej.

To juz kolejna rola, która zawiera nagość. Czy takie sceny są dla Ciebie trudne?

Uważam, ze jesli sie decydujemy na ten zawód, to nagość jest wazna. Wiemy, jak ten zawod wyglada, dlatego bardziej dziwi mnie, kiedy aktorki nie chcą się rozbierać. Poza tym to nie ja się rozbieram, nie jestem wtedy sobą prywatnie, tylko postacią. Nagie sceny w filmach po coś są, maja coś pokazać, a ciało jest naszym instrumentem. Jestem tak skonstruowana psychicznie, ze za większy negliż uważam emocjonalne otwarcie się niż zdjęcie ubrania.

Olga jest dość wycofana emocjonalnie. Depresji mozemy sie tylko domyślać, a schizofrenia zostaje wspomniana na końcu. Czy czytałaś o tych chorobach? Jakie miałaś przechorowanie pod względem psychologicznym?

Ja miałam depresję. To było moje przygotowanie. Natomiast schizofrenii nie chciałam umieszczać w filmie. Choć na koñcu Olga twierdzi, ze jest Wineferową, to Jednak chcieliśmy, żeby nie było do końca wiadomo, czy to jest jakiś rodzaj gry z ludźmi czy ostatnia chęć obrony.

Ta historia przemocy psychicznej i fizycznej, znęcanie się przez rówieśników może być bardzo uniwersalna.

Wszystko się dzieje w latach 70., ale to jest temat ultra współczesny. To się działo zawsze, ale w dzisiejszych czasach mocno podejmujemy kwestie nietolerancji, odrzucenia i inności. Staramy się z tym walczyć. Wtedy nikt sobie z tego nie zdawał sprawy. Nawet depresja nie była uznawana za chorobę, tylko fanaberię.

A jak poradziłaś sobie z językiem czeskim?

Kwestii uczyłam się fonetycznie, choć do filmu był zrobiony dubbing. Na głos z dubbingu, został nałożony mój, choć udało mi się nauczyć paru scen, zeby brzmiały dobrze. Przy takiej roli nie mogło być śmieszności

Na Berlinale przyjeżdżasz właściwie prosto z Sundance. Jaki masz wspomnienia z tamtego festiwalu?

To było niesamowite, zwłaszcza po odbiorze w Polsce. Film został dobrze odebrany przez krytyków i dziennikarzy, natomiast przez to, ze był reklamowany jako musical i komedia romantyczna, ludzie go znienawidzili. Nie dziwę sie temu. Jesli myśle, ze zjem śliwkę,a dostanę oliwkę, to sie skrzywię. A w Sundance ten film zrobił furorę. Moze dlatego, że tam publiczność jest nastawiona na dziwność. Dali nam tyle dobrej energii. To było niesamowite.