BERLINALE 2016: Serial The Night Manager

Susanne Bier z dużego ekranu schodzi do mniejszej serialowej formuły, ale wcale nie spuszcza z tonu. Bierze na warsztat literaturę Johna Le Carrè i tworzy kino szpiegowskie, które w swoich godzinnych odcinkach potrafi budować napięci prawdziwego dreszczowca. Do tego naturalne scenografia, dalekie podróże i wizualna spójność, nadają The Night Manager wyjątkowego wymiaru serialu, który nie idzie na formalne skróty.

Jonathan Pine (Tom Hiddleston) to manager hotelowy pracujący na nocną zmianę. Potrafi sprawnie zarządzać, kule się go nie imają i zachowuje pełen profesjonalizm w sytuacjach kryzysowych. Poznajemy go w Kairze, podczas trwania arabskiej wiosny. Wrzucony w centrum wydarzeń przez kochankę Hamida, dostawcy broni, musi zawalczyć o jej bezpieczeństwo, jak i wypełnić moralny obowiązek ostrzeżenia Zachodu przed radykalnymi działaniami grożącymi wybuchem wojny. Wplątany w miłość bez przyszłości, balansowanie na granicy ryzyka, coraz bardziej angażuje się w śledzenie działalności Richarda Ropera ( Hugh Laurie) – bogatego gangstera, ktory pod przykrywką pracy na rzecz uchodźców, handluje bronią. Do akcji wkracza MI6 i historia otrzymuje wiatru w plecy, czerpiąc pełnymi garściami z kina bondowskiego oraz serii Jasona Bourne’a.

The Night Manager to przede wszystkim wyraźni bohaterowie, ktorzy niosą w sobie tajemniczy potencjał na kolejne odcinki. Olivia Colman z nieco zwariowaną energią wprowadza fenomenalny rys humorystyczny, a jej agentka Burr to idealistka pełna pasji. W równowadze do niej pojawia się wyniosła piękność o chłodnym usposobieniu –Jed, dziewczyna gangstera (Elizabeth Debicki) z aurą mrocznej przeszłości. Jednak to duet Laurie-Hiddleston gra pierwsze skrzypce. Pojawia się między nimi niezbędna chemia, poczucie zagrożenia i fascynacji.

Co ciekawe, Susanne Bier obrała intrygujący sposób pokazywania swoich bohaterów. W czasach, kiedy kobiece ciało,podlega nieustannej seksualizacji, a kamera z erotycznym zacięciem śledzi każdy ich ruch, dużo większą uwagę zyskują mężczyźni, a szczególnie ciało Hiddlestona. Kamera z lubością pokazuje klatę aktora spod rozpiętej koszuli, ćwiczenia czy naga kąpiel pod wodospadem. Ta nadmierna erotyzacja może bawić, ale plasuje się w graniach zdrowego rozsądku.

The Night Manager to pożądany mini serial z ogromnym budżetem i pierwsze odcinki zwiastują dobrą rozrywkę, choc nie obyło się bez kilku potknięć. Susanne Bier po Serenie zdarza się czasami za bardzo uciekać w romantyczne i melancholijne tony, które zbyt mocno kontrastują z całościowymi założeniami projektu. Do tego razi kilka skrótów myślowych i zbyt szybkie wrzucanie Pine w konteksty społeczne niezbędne do zbudowania jego legendy na potrzeby wkroczenia do kryminalnego świata. Mimo wszystko serial wypada dobrze i daje obietnicę na więcej.

Bier udało się połączyć filmową precyzję z rozbuchaną wizją i pięknymi lokacjami. The Night Manager bawi, straszy i wciąga. To produkcja pełna aktorskiej zabawy, fenomenalnego Hiddlestona i pewnej siebie Colman, gdzie kobiety przestają być tylko ozdobnikami i niosą nadzieję na większa rolą w męskim świecie brudnych rozgrywek. Granat został rzucony, byle nie okazał się niewypałem.

Ocena: 8/10

Ciekawostka!
Nawet Hugh Laurie chciał być Jonathanem Pinem.