Najgorsza gala od lat, czyli krótkie podsumowanie Oscarów

88. ceremonia rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej za nami. W większości kategorii zwyciężyli pewniacy. Na szczęście – jak w dobrym filmie – było też kilka niespodzianek. W głównej kategorii triumfatorem okazał się być Spotlight, historia afery pedofilskiej w Kościele.

Można oczywiście filmowi zarzucać, ze jest to kino, które miało swego rodzaju handicap przed rywalami właśnie z powodu tematu, który podejmuje. Ja osobiście tego tak nie widzę. Dla mnie jest to solidne, żeby nie napisać rzemieślnicze dzieło, które z niezwykła precyzją prezentuje widzowi tajniki dziennikarskiego śledztwo. Nie był to mój faworyt, ale nie jest mi z powodu zwycięstwa tego filmu źle.

Źle jest mi z innego powodu. 88. gala rozdania Oscarów okazała się być najgorsza pod innym względem. Od kilku lat – nie wiem, może siedmiu, może ośmiu – śledzę ceremonią wręczenia najbardziej prestiżowych nagród w filmowym półświatku. Do tej pory, ani razu nie czułem się zażenowany i zmęczony prowadzącym. No właśnie, piszę do tej pory ponieważ zmieniło się to minionej nocy.

Jak doskonale wiemy, po ogłoszeniu nominacji do tegorocznych Oscarów wybuchły niemałe kontrowersje. Akademii zarzucano brak różnorodności rasowej i pominięcie wielu czarnoskórych aktorów i aktorek. Nie obyło się oczywiście bez bojkotu i medialnej nagonki. Nikt oficjalnie tego nie przyzna, ale jakimś cudem kilka(może kilkanaście) dni później zmieniono zasady przyznawania Oscarów, które będą obowiązywały od przyszłego roku. Przypadek? Nie sądzę.

Chris Rock, prowadzący galę już wcześniej zapowiadał, że będzie ostry niczym brzytwa i groźny, jak wataha wygłodniałych wilków. Niestety, był co najwyżej, jak dwa mopsy bawiące się plastikową kością. Pan Rock zapewne zapomniał, że Oscary cieszą się również wielką popularnością za oceanem. Zapomniał, że w niektórych rejonach świata jest noc, a w takim przypadku nudzenie widza jest niewskazane.

Nie będę ukrywał – podobał mi się początek. Było tak jak obiecał, żart na początku nawet mu wyszedł, ale im dalej w las robiło się coraz bardziej monotonnie, nieśmiesznie, co tu owijać w bawełnę, czułem pewnego rodzaju zażenowanie. Miałem momentami wrażenie, że nawet ludzie zgromadzeni w Dolby Theatre, w Los Angeles śmieją się bo po prostu tak wypada.

Oto monolog otwierający galę:

Jeżeli komuś podobał się występ Chrisa Rocka – nie ma sprawy, jest to indywidualna sprawa. Dla mnie jednak był on najgorszym, przebił nawet panią gospodarz sprzed dwóch lat, Ellen DeGeneres.Jak powinno prowadzić się galę pokazał natomiast Sacha Baron Coen a.ka Ali G! "Biały Murzyn" przez pół minuty dał lepszy występ, niż Rock przez cały wieczór.

Zresztą nie tylko Cohen był tego wieczoru lepszy od gospodarza. Popis dał także Louis C.K., który poprzekomarzał się trochę z twórcami krótkometrażowych filmów dokumentalnych:

Powróćmy może jednak do podsumowania laureatów. Jak wspomniałem na wstępie w wielu kategoriach zwyciężali faworyci – Leonardo DiCaprio, Brie Larson czy W głowie się nie mieści. Nie obyło się jednak bez kilku niespodzianek. Dla mnie osobiście największą z nich wszystkich jest Oscar dla Ex Machiny za efekty specjalne. O ile już sama nominacja z pewnością zaskoczyła niejednego, to nagroda to absolutny "WTF!?" tej gali. Chyba nawet twórcy nie wierzyli, ze dali radę pokonać w wyścigu Mad Maxa: Na drodze gniewu oraz Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy.

Jako małe zaskoczenie traktuje również rozstrzygnięcia w kategoriach aktorskich drugoplanowych. Mówi się, że Alicia Vikander powinna dostać w tym roku Oscara, ale nie za ten film. Ostatecznie pokonała ona – wydawać by sie mogło – wyżej stawiane Kate Winslet i Jennifer Jason Leigh. Z kolei Sylvester Stallone, dla którego Oscar byłby niesamowitym zwieńczeniem kariery musiał obejść sie smakiem. Statuetka powędrowała do Marka Rylance. Ale wiesz co Sly – Arnie mówi, że jesteś najlepszy, a my Arniemu wierzymy!

Sly, to me you're always the best, no matter what they say.

Posted by Arnold Schwarzenegger on 28 luty 2016

Nie będę ukrywał – boję się trochę o przyszłoroczne Oscary. Boję się, że zostaną one zdominowane przez poprawność polityczną, która zaatakuje z jeszcze większą siłą niż zazwyczaj.

88. ceremonia rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej za nami. Życzyłbym sobie, aby tę 89. galę poprowadził Borat, albo Bruno, albo Ali G… albo nieważne. Na razie emocjonujmy się tegorocznym rozdaniem.

LAUREACI ROZDANIA OSCARÓW


Gracjan Mikitin
Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)