Tolkien powraca bardziej mroczny

Od wczoraj w sprzedaży jest nowa książka J.R.R. Tolkiena. Studia filmowe w Hollywood już szykują się do walki.

Wczoraj pisaliśmy o tym, że dziennikarze Entertainment Weekly dowiedzieli się, że Sam Raimi jest poważnie zainteresowany reżyserią Hobbita i jest to zapowiedź kolejnych sporów wokół ekranizacji powieści Tolkiena. Na film zapewne czeka wielu fanów trylogii, ale na szczęście dla nich ze świata napływają również dobre wieści. Christopher, syn pisarza, zebrał stare rękopisy ojca i złożył w jedną całość. Tak powstała powieść Dzieci Hurina, która wczoraj trafiła do amerykańskich i brytyjskich księgarni. Wydawnictwo Amber zapowiada, że książka w Polsce ukaże się 9 maja.

Okładka powieści Dzieci Hurina / Wydawnictwo AmberOkładka powieści Dzieci Hurina / Wydawnictwo Amber

Tolkien zaczął pisać powieść w 1918 roku mając 26 lat, ale nie udało mu się jej ukończyć. 80-letni dziś Christopher Tolkien poświęcił 30 lat na kompletowanie historii według szkiców zostawionych przez ojca.

Historia Túrina i jego siostry Niënor – dzieci Húrina, człowieka, który śmiał się przeciwstawić Czarnemu Władcy – toczy się na długo przed wydarzeniami Władcy Pierścieni, w rozległej krainie za Szarymi Przystaniami, na ziemiach, po których chadzał niegdyś Drzewiec zatopionych podczas wielkiego kataklizmu, jaki zakończył Pierwszą Erę świata. W odległych czasach, gdy na Północy wznosiła się ogromna twierdza pierwszego Czarnego Władcy. To opowieść o wojnie rozpętanej przez Morgotha przeciwko elfom i ludziom, o nienawiści i zemście, o odwadze i słabnącej nadziei, o strachu i o zmaganiu się z przeznaczeniem. O losach Túrina i Niënor, naznaczonych straszliwą klątwą Czarnego Władcy.

Powieść jest zdecydowanie mroczniejsza od najbardziej znanych dzieł Tolkiena – Hobbita i Władcy Pierścieni.

Studia filmowe w Hollywood już ostrzą sobie zęby na prawa do zekranizowania projektu. – Chcemy najpierw poczekać na reakcje, jakie wywoła wśród czytelników nowa książka – tłumaczy David Brawn, wydawca dzieł Tolkiena. – Nie wykluczamy sprzedaży praw filmowcom. Zobaczymy, jak potoczą się sprawy. Wielkie studia filmowe, jak Disney, Warner Brothers i New Line Cinema na pewno zrobią wszystko, żeby Tolkien Estate sprzedało im prawa do ekranizacji, więc chyba możemy być spokojni, że kolejne dzieło J.R.R. Tolkiena zobaczymy w kinach. Pytanie tylko kiedy?