Abrams wyjaśnia brak flar w Przebudzeniu mocy

Jeszcze przed sukcesem filmu Gwiezdne wojny: Przebudzenie mocy, J.J. Abrams był uwielbiany w Hollywood. Debiutował filmem Mission: Impossible 3, później udało mu się przywrócić do łask zakurzonego Star Treka.

Fani zarzucali mu jednak pewną rzecz. Mowa tutaj o flarach, którymi Abrams błyskał po ekranie bez opamiętania. W siódmej części gwiezdnej sagi nie ma jednak takiego problemu. Dlaczego? To wyjaśnił sam reżyser w programie "Late Show" Stephena Colberta:

Katie mówiła mi, żeby zaprzestał niektórych rzeczy. Te flary, ok. Ona miała rację. Jest jedna taka scena w filmie "W ciemność. Star Trek", gdzie dosłownie nie można zobaczyć co się dzieje. A to jest bardzo ważna, emocjonująca scena. Alice Eve jest sobie gdzieś tam, pomiędzy zwariowanymi błyskami z flar. Wówczas Katie spojrzała na mnie i powiedziała: "Ok, myślę że to jest to. W tym momencie, musisz absolutnie zaprzestać to robić".

Jak widać Katie McGrath, żona reżysera miała w tym wypadku dobry wpływ na męża. W Przebudzeniu mocy nigdzie nie widać błyskających po oczach flar, dzięki czemu na ekranie widać wszystko wyraźnie. Oby więcej dobrych decyzji panie Abrams!

Źrodło: MovieWeb


Gracjan Mikitin
Redaktor Naczelny FDB. Od czasu do czasu, lubię obejrzeć sobie jakiś film :)