RECENZJA: Loev

Kino spod szyldu LGBT prosto z gorących Indii? Jednym okiem wyobraźni widzę ultra zachowawczą produkcję, opowiadającą z perspektywy burki, silnie kodującą wszelakie komunikaty. Drugie oko zezuje w stronę tańców w nadprogramowej ilości cekinów. To nie oczekiwania, a obawy przyzwyczajonego niestety do wszechobecnych stereotypów spojrzenia. Film Loev Sundhanshu Sari nie tylko w tytule proponuje nowy zapis.

Towarzyszymy dwójce przyjaciół w weekendowym wypadzie. Małymi kroczkami, subtelną narracją obserwacji i akcji centralizowanej w interakcji, doświadczamy pozornie nieszczególnych sytuacji. Pozornie, bo w tym wycinku z ich życia jest większa refleksja o miłości i jej przewrotności.

Półtonami, jak w intymnym filmie Zupełnie inny weekend, twórca cierpliwie obserwuje dynamikę bohaterów. Mało tego, zazwyczaj kamera podążająca za dwoma postaciami, robi to po to, by doprowadzić do eskalacji ich relacji. Tutaj jednak ten duet jest punktem wyjścia, a nie dojścia. Do jednego wydzwania żona, gdyż jest przekonana że mąż jest na delegacji. Drugi natomiast ma już partnera, o czym i my i jego weekendowy przyjaciel, wiemy. Czujemy, że nasi bohaterowie chcą się chociaż na dwa dni odseparować, jak gdyby tylko w ukryciu – takiej romantycznej koniugacji – mogło się im udać. Jednak czynniki zewnętrzne to wymówka, na ich własną dezorientację uczuciową. Dzięki niepodręcznikowym chwytom dramatycznym i zagraniu na nosie kilku konwencjom romantycznym, dostajemy dojrzałą historia o miłości.

Imponującym jest rozsądek i spokój wewnętrzny z jakim reżyser zabiera się do tematu. Tutaj nie ma rewolucji obyczajowej, manifestacji jakiejkolwiek orientacji seksualnej. Miłość nie zna płci – nikt nie paraduje z takim szyldem. Sari zwraca się do widza świadomego z uniwersalną historią o potrzebie bliskości. Z empatią i czułością, ale bez zagłaskania, opowiada o zagubieniu współczesnej jednostki.

Debiutant zachwyca swoją wstrzemięźliwością, a przecież kino przyzwyczaiło nas do pierwszych filmów często zbyt zachłannych na wykrzyczenie prawdy absolutnej. Sari ciepło i inteligentnie rozkłada akcenty poważne, rozcieńczając je poczuciem humoru. To w rzeczywistości widzi największy potencjał filmowy i jej się uważnie przygląda.

Ocena: 7/10