RECENZJA: Dama w vanie

Ekscentryczna postać z tajemniczą przeszłością, która całe swoje życie zamyka w przestrzeni vana. Kobieta bez adresu, bez przyjaciół. Bohaterka jak wolny, ale poraniony ptak, który niesie w sobie niesamowity potencjał opowiadania. Można zagłębić się w meandry jej osobowości, poszukiwać punktów odniesienia w codziennym życiu czy w końcu stopniowo odkrywać koleje jej życia. Tymczasem Nicholas Hytner prezentuje zachowawczą opowiastkę, przenosząc punkt ciężkości na nieco samotnego i dziwacznego pisarza Alana Benetta (Alex Jennings), u którego dama parkuje swój samochód.

Dama w vanie to popis aktorski Maggie Smith. Panna Shepherd pełna jest niuansów, które z łatwością mogłyby wepchnąć tę postać w ramy zwariowanej staruszki. Tymczasem Smith pokazuje kobietę dumną, pewną siebie, nieco krnąbrną i trudną w obcowaniu, ale pełną wewnętrznej uważności i ciepła. Subtelnie zaznacza fascynacje muzyką i pięknem sztuki, daje przestrzeń na odkrywanie kart przeszłości, dzięki czemu urokliwa mieszkanka Camden przestaje być jednowymiarową udręką sąsiadów. Zyskuje szacunek i troskę, choć czasami tylko powierzchowną, aby samotnie odbywać karę, na którą sama siebie skazała.

Na jej tle Benett rysuje się jako egocentryczny mężczyzna z rozdwojeniem jaźni. Jego samotność i dualizm potwierdza zaprezentowanie dwóch osobowości autora. Jennings wciela się w Benetta – pisarza i Benetta, który ma przeżywać życia, czyli dostarczać twórczych inspiracji. Mimo posiadania domu, pracy i własnej satysfakcji z tego, co robi, wydaje się o wiele bardziej uwięziony i wykluczony z życia niż tytułowa dama. Irytuje nonszalancją i brakiem werwy, a do tego skupiony na własnych aspiracjach z rezerwą podchodzi do całego świata.

Zabrakło w Damie w vanie energii i jakiegoś szalonego ducha, który wyciągnąłby tę opowieść ze schematów i poprawności. Hytner wprowadza momentami śmieszne przytyki do brytyjskich zachowań i naleciałości, ale nie może się ostatecznie zdecydować, w którą stronę pójść, przez co tkwi w angielskiej poprawności obyczajowego opowiadania. A najjaśniejszym punktem całości pozostaje Maggie Smith.

Ocena: naciągane 6/10