Gejsza - niebezpiecznie kusząca rozrywka w stylu neo-noir

Fot. Mirosława Łukaszek

W piątek, 8 kwietnia do kin trafi niebezpiecznie kusząca rozrywka! To kryminał w stylu neo-noir pt. Gejsza z Konradem Elerykiem, Martą Żmudą Trzebiatowską i Agnieszką Więdłochą w rolach głównych.

Film Radosława Markiewicza to czyste kino gatunków, w którym obecne są wszystkie charakterystyczne dla takich opowieści postaci, ale każda z nich okazuje się pęknięta, tragiczna, poszukująca czegoś ponad życie, które ma.

Zespół znakomitych aktorów – Marian Dziędziel, Marta Żmuda Trzebiatowska, Konrad Eleryk, Mirosław Zbrojewicz czy Agnieszka Więdłocha – tworzy mikrokosmos, którym rządzą przemoc, pieniądz i mafijny kodeks, ale w którym można znaleźć to, co najbardziej ludzkie: pragnienie miłości i ucieczkę przed samotnością.

W Gejszy, nocnym klubie służącym również za pralnię brudnych pieniędzy, prawdziwe interesy dzieją się za zamkniętymi drzwiami, kiedy wizytę składa Hajs (Dziędziel), lokalny ojciec chrzestny. Główną rozrywką dla mężczyzn jest tu magnetyczna Velvet (Żmuda Trzebiatowska), a jej bezpieczeństwa broni bezwzględny, milczący Kolos (Eleryk). Każdy z nich za dnia, kiedy nikt nie patrzy, staje się kimś innym – starzejącym się, samotnym człowiekiem, który szuka prawdziwej lojalności i oddania, samotną matką, poświęcającą się dla córki, uciekającym od emocji i uczuć odludkiem, spragnionym prawdziwej miłości.

Kilka lat temu, podczas pracy nad innym scenariuszem, spotykałem się z osadzonymi, w jednym z najcięższych więzień w kraju – mówi reżyser Radosław Markiewicz. – Z historii przez nich opowiedzianych dałoby się zrobić kilka filmów. Życie pisze nieprawdopodobne scenariusze. W Gejszy chciałem pokazać świat z ich perspektywy, łącząc go z osobistymi doświadczeniami i zrobić z tego kino neo-noir.

Czy to się reżyserowi udało będziemy się mogli przekonać już w najbliższy piątek, 8 kwietnia 2016 roku.

Źrodło: informacja prasowa


Arkadiusz Turek
Jako redaktor zajmuję się głównie kinem polskim i europejskim. Rodzime produkcje coraz częściej zasługują na promocję, choć nie mają takich "łokci" jak hollywoodzka maszyna. Rzucam więc do walki wszystkie swoje klawiatury i spróbuję to zmienić ;) Prywatnie jestem filmożercą, ale umiarkowanym kinomaniakiem (nie znoszę zapachu popcornu, gdyby nie on, zdecydowanie częściej chodziłbym do kina). W zamian buduję własne kino, gdzie zgromadziłem już ok. 5 tys. pozycji, w tym tysiąc polskich. Na fdb.pl od wiosny 2007 r.